Berkley 1

Od kilku lat kupując Shimano zwracamy uwagę na napis na stopce kołowrotka, gdzie obok nazwy modelu widnieje nazwa kraju produkcji.

Jeśli jest tam napis JAPAN, kupujemy bez wahania, natomiast gdy zamiast niego jest MALAYSIA, niektórzy zaczynają się nieco dłużej zastanawiać.

japonczyk

Czy kraj produkcji ma znaczenie?

Długo się nad tym zastanawiałem. Rozważałem opinie swoich kolegów
i znajomych używających przeróżnych modeli kołowrotków Shimano i zaczynam dochodzić do wniosku,
że o żywotności kołowrotka nie decyduje to, czy został wyprodukowany w Japonii czy w Malezji, tylko my sami. Tak, to od nas zależy, czy młynek będzie nam służył długo i szczęśliwie, czy po sezonie odłożymy go do osobnej szuflady służącej za magazyn części zamiennych.

Dlaczego tak myślę?

Zróbmy sobie podróż z niedalekiej przeszłości do teraźniejszości i rozpocznijmy ją w czasach, kiedy Shimano miało fabryki tylko w Japonii, mieliśmy internet co najwyżej w pracy, a jedynym oknem na wędkarski świat były gazety i firmowe katalogi (które nie były wcale tak łatwe do zdobycia).

W tamtych czasach była też dużo mniejsza konkurencja. Nie było między producentami takiego wyścigu we wprowadzaniu coraz to nowszych technologii polepszających komfort łowienia. Potem w kołowrotkach zaczęto stosować co raz to więcej łożysk, wymyślono nawój AERO. Wprowadzono łożyska oporowe, które były przełomowe dla kołowrotków spinningowych, wolny bieg w modelach karpiowych oraz masę innych rozwiązań, dzięki którym łowi się nam dziś łatwo i przyjemnie. Tęgie głowy wymyśliły, że dobrze spasowane mechanizmy będą dłużej służyły w obudowie metalowej, teraz metal zostaje zastępowany przez CI4. Co będzie dalej? Pożyjemy, zobaczymy.

Wprowadzane co roku nowe rozwiązania sprawiały, że kołowrotki były lepsze, chodziły jak „masełko”,
a hamulce dawało się idealnie wyregulować.

Wraz z wprowadzaniem nowych rozwiązań, w obudowie kołowrotka robiło się coraz ciaśniej i całość stawała się cięższa. Poszczególne elementy należało więc „odchudzić”. W przypadku droższych modeli nie miało to negatywnego wpływu na wytrzymałość mechanizmu, gdyż przy utrzymaniu odpowiedniej ceny producent mógł sobie pozwolić na zastosowanie lekkich, ale bardzo wytrzymałych materiałów, takich jak np. tytan.
W przypadku tańszych kołowrotków, żywotność modeli współczesnych jest jednak o wiele mniejsza niż starych, wysłużonych młynków z topornymi przekładniami.

Jednocześnie wraz z wprowadzaniem nowych technologii gazety przestawały być głównym źródłem informacji na temat naszego wspaniałego hobby i coraz to większą rolę zaczął odgrywać internet.
Dziś niemal każdy ma dostęp do sieci, a śledzenie portali wędkarskich i udział w dyskusjach na niezliczonych forach jest dla każdego z nas rzeczą tak naturalną, jak zjedzenie śniadania rano czy kolacji wieczorem.

Czy te informacje z internetu różnią się czymś od tych, które czytamy w pismach branżowych? TAK w zdecydowanej większości! Artykuły w gazetach są pisane przez redaktorów, którzy są doświadczonymi wędkarzami i przekazują nam fachową, sprawdzoną wiedzę. W internecie duża część wypowiedzi,
to opinie osób słabo bądź bardzo słabo znających się na wędkarstwie, nie są one weryfikowane przez nikogo
, a każdy może napisać wszystko bez względu na to, czy pisze sensownie, czy opowiada bajki
o żelaznym wilku.

Wracając do naszych Japończyków i nie Japończyków, to zauważyłem pewną prawidłowość – na produkcję malezyjską narzekają głównie użytkownicy tańszych modeli, łowiących metodą spinningową. Pozostali łowiący na Shimano jakoś nie narzekają.

Czy jest na to jakieś logiczne wytłumaczenie? Oczywiście że jest.

Po pierwsze - każdy zna markę Shimano i wie, że robi dobrej jakości sprzęt. Co za tym idzie wielu wędkarzy, kupując kręcioł z napisem Shimano, myśli że kupuje niezniszczalną maszynkę do każdej metody.

Po drugie - tańsze modele są produkowane właśnie w Malezji.

Po trzecie - mało który spinningista narzeka na droższe modele Shimano wyprodukowane w Malezji.

Po czwarte – łowiący na spławik, na grunt oraz karpiarze prawie wcale nie narzekają na kołowrotki z Malezji.

Po piąte – każdy szuka wytłumaczenia, dlaczego kołowrotek nie działa jak należy. Produkcja w Malezji jest prostym i dobrze brzmiącym wytłumaczeniem.

W moim przekonaniu produkty Made in Malaysia są dobre jakościowo, chociażby dlatego, że fabryki, w których zostały wyprodukowane są nowe, wyposażone w nowoczesne maszyny, a kierownictwo w osobach Japońskich inżynierów jest gwarantem zachowania japońskich standardów jakości.

Gorsza opinia malezyjczyków wynika z tego, że duża rzesza wędkarzy nie potrafi dobrać kołowrotka odpowiedniego do metody połowu, po czym zamieszcza swoje opinie w internecie zafałszowując w ten sposób prawdziwą opinię na temat tego sprzętu.

Źle dobrany model nigdy nie da pełnej satysfakcji z użytkowania, bez względu na to, czy był wyprodukowany w Japonii, czy w Malezji. To tak jak by ktoś wybrał się z karpiówką pospinningować i potem mówił, że ta wędka najgorszy szajs (przepraszam za to słowo, ale pozwoliłem sobie go użyć, gdyż jest ono często stosowane w przypadku niepochlebnych opinii na temat kołowrotków).

Ja osobiście nie waham się zapłacić parę stów za produkt z napisem MALAYSIA, bo wiem, że o jakości nie świadczy to gdzie, tylko jak został wyprodukowany. W nowych fabrykach Shimano w Malezji pracują nowoczesne, bardzo precyzyjne maszyny, a kontrola jakości i dbałość o zachowanie japońskich standardów nie odbiegają od tych z kraju kwitnącej wiśni. Sprawa ma się tak samo jeśli chodzi o wykorzystane do produkcji surowce.

Zakup kołowrotka nie jest rzeczą prostą, zwłaszcza przy ograniczonym budżecie. Warto więc dobrze zastanowić się do czego będziemy go używać i poradzić się bardziej doświadczonych kolegów, sprzedawcy w sklepie, informacje zawarte na forach można traktować jako uzupełniające ze względu na duże ryzyko małej fachowości.

Należy jeszcze pamiętać o jednej zasadzie – chytry dwa razy płaci! Czasem opłaca się zapłacić nieco więcej niż zaoszczędzić, gdyż taka oszczędność w przypadku kołowrotka do spinningu najczęściej jest równoznaczna z koniecznością zakupu kolejnego młynka w niedalekiej przyszłości. Kolejne wydane pieniądze, kolejne kłopoty. Kupując odpowiedni model mamy od razu kołowroteczek pracujący „jak masełko” który posłuży o wiele dłużej niż wersja „oszczędnościowa”.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Robert (Wodziniak) Wodziński


 

Komentarze   

łysy-wąż
# łysy-wąż 2012-09-10 18:29
No, ciekaw jestem komentarzy ;) Mam dwa kręciołki Shimano z nie najniższej półki, które zrobiono w Malezji. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa, chociaż powiem szczerze - zwracam uwagę na to, gdzie sprzęt został wykonany. Jeśli mam taką możliwość, wybieram made in Japan. Przyzwyczajenie? Przekonanie? Przypadek...? Nie wiem. Dlatego właśnie ciekaw jestem jakie doświadczenia mają inni wędkarze? ;)
Fajny tekst, zmuszający do przemyśleń. Brawa dla autora ;)
Gilbert
# Gilbert 2012-09-10 23:38
Wprawdzie nie jestem fanem tej firmy, ale jasne że Shimano ma zasłużenie swoje znaczące miejsce wśród wędkarzy. Czego oczekujemy od dobrego młynka ? Żeby długo i bezawaryjnie służył zarówno wędkarzom "niedzielnym" jak wyczynowym, którzy dosłownie "katują" kołowrotek na dziesiątkach wypraw. To czy Shimano zrobiony w Malezji jest równie dobry jak ten z Japonii - do sprawdzenia wymaga wielu lat jego pracy. Wtedy mamy możliwość wydania o nim opinii. Robercie, w jednym miejscu się zupełnie nie zgadzam. Piszesz że tylko redaktorzy czasopism to doświadczeni wędkarze i tylko ich opinie są wartościowe. Nie zapominajmy o tym że redaktorzy czasopism wędkarskich często biorą pieniądze od firm za wydawane opinie. To jedno, a po drugie - tak samo miarodajny jest osąd ludzi w internecie, zwłaszcza jak ktoś łowi ryby kilkadziesiąt lat. Do nas należy trudny wybór kto i kiedy jest w opiniach obiektywny. Czym innym jest że się komuś podoba lub nie, a czymś zupełnie innym jak w nieodległym czasie kołowrotek się sypie, dostaje luzów, itd. Tekst ciekawy, pod ostatnią sentencją podpisuję się oburącz i pozdrawiam :)
Wodziniak
# Wodziniak 2012-09-11 09:43
Cytuję Gilbert:
[...]Robercie, w jednym miejscu się zupełnie nie zgadzam. Piszesz że tylko redaktorzy czasopism to doświadczeni wędkarze i tylko ich opinie są wartościowe. Nie zapominajmy o tym że redaktorzy czasopism wędkarskich często biorą pieniądze od firm za wydawane opinie. To jedno, a po drugie - tak samo miarodajny jest osąd ludzi w internecie, zwłaszcza jak ktoś łowi ryby kilkadziesiąt lat. [...]

Wiem Marcinie, że w internecie pisze wielu świetnych fachowców, dlatego ująłem swoją myśl: "duża część wypowiedzi, to opinie osób słabo znających się na wędkarstwie". Internet jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Początkujący wędkarz może mieć problemy z odróżnieniem fachowej opinii od wpisu niezadowolonego żółtodzioba. Wielu z nich wylewa na forach swoje żale, że coś im nie chodzi, albo nie lata tak jak powinno, a powód tego jest taki, że nie umieją odpowiednio dobrać zestawu.
Co do redaktorów w gazetach, to masz trochę racji, gdyż oprócz dobrze znanych nam od wielu lat nazwisk, często pojawiają się zupełnie nowi autorzy. W przypadku znanych nazwisk to raczej nie pokuszą się na stratę autorytetu za parę groszy, ci Nowi ewentualnie może by i mogli się pokusić, ale... no właśnie - jest jeszcze NACZELNY, który musiałby bzdury zaakceptować do numeru.
Tak więc gazety są zdecydowanie pewniejszym źródłem fachowych informacji, choć w internecie też jest ich dużo, ale trzeba umieć je odróżnić od pozostałych.
okonhel
# okonhel 2012-09-13 17:50
Nie narzekam na tańsze kołowrotki Shimano z Malezji bo nie oczekuję cudów po kołowrotku za 120-150 zł. Ale smaruję je czasem bo pracują zarówno w słodkiej jak i słonej wodzie, na jeziorach, rzekach, na szczupakach, trociach, sandaczach, belonach, flądrach a nawet dorszach. Służyły do gruntówek, spławikówek ale przede wszystkim do spinningu, jerkowania a także do trollingu. I tak dwóm Shimano Catana 4000 FA stuknęło już 6 lat użytkowania. Jestem pewny że jeszcze 4 latka wytrzymają bo smaruję je czasem i są dobrane rozmiarem do metod, którymi wędkuję.
Śmieszy mnie natomiast jak ktoś wybiera się z kołowrotkiem w rozmiarze 2500 na jerkowanie Sliderem 10 S, trociowy spinning czy na belony a później opowiada (kręcąc piszczącym i niesmarowanym kołowrotkiem, który zamoczył w morskiej wodzie) że w Malezji robią badziewie bo w rok zajeździł kołowrotek.
Lakerman
# Lakerman 2012-09-14 13:18
7 lat temu kupiłem Malezyjczka średnia półka ok. 420 zł model 4000.Wśród japońców tego samego modelu prezentował się gorzej przez napis Malaysia - oraz poprzez moje nastawienie psychiczne z tytułu przekonania o Malezyjskiej „gorszości" .Przekonanie to sam nie wiem do końca skąd się wzięło ...fora internetowe czy to że cos co wychodzi z japońskich fabryk ma najwyższy standard w świecie a w Malezji tania siła robocza wypuszcza buble.Uspokajałem się myślą ze ów malezyjczyk pochodzi 2-3 sezony sypnie się i kupie sobie na jego miejsce Japońca i ukoję swój wewnętrzny ból .Używałem go do ciężkich gum ,kogutów -ciężkie przynęty zaczepy w co 10-tym rzucie mało który krecioł to lubi .Cztery lata dostawał naprawdę mocne baty ,bo nie należę do niedzielnych wędkarzy a w owych czasach na wodą bywałem nawet 4-5 razy w tyg. "Niestety nie rozsypał się do dziś .Mało tego dokupiłem jeszcze dwa inne Malezyjczyki w innych rozmiarach. Jestem z nich bardzo zadowolony. Szczerze
nie widzę różnicy pomiędzy stradic-em made in Japan a stradic-em made in Malaysia. Teraz z dużych dystansem podchodzę do negatywnych opinii w forach internetowych na temat niższości Malezyjczyków. Okonhel dobrze napisał ze zdarzają się pacjenci gdzie model 2500 używają do jerkowania czy do ciężkiej kogutowej orki ,sam widziałem takich nie mało. Wielu jest takich ze nie wie ze kołowrotek trzeba przesmarować „wymienić olej” lub go dolać by służył długo i sprawnie.Dużo jest takich gigantów którzy twierdza ze jak Shimano to tylko made in Japan przyczym malezyjczykiem nawet nigdy nie łowili potem bezpodstawnie smarują "głównem" malezyjczyki na forach.
Szympans
# Szympans 2012-09-14 17:09
Robert skąd masz informacje dotyczące producji . Czytając tekst odniosłem wrażenie jak byś był w tych fabrykach zapoznawał się z normami , tolerancjami , przyglądał się producji w obu tych fabrykach . Może i te za żółtej rzeki nie są złe ale na pewno nie takie same jak Japońskie i jeśli ktoś w to wierzy to znaczy , że zjadł go już szerzący się maketing który zabija jakość . Nie da się zrobić takiej statystyki . Kołowrotki musiały by pracować jednakowo w takich samych warunkach przez taki sam okres czasu - ileś tam set sztuk .Wątpie by Shimano chciało to robić ? Bo przeciez po co im ta druga fabryka. To że jeden powie , że ten jest dobry i nie odbiega od drugiego ale macał innego to zwykłe porównanie wogóle niepodobnych do siebie kołowrotków a na pewno nie w stosunku to ich jakości . Powinno się zabronic pisać takie artykuły ... Na codzień mam do czynienia z markową jakością i za żółtej rzeki . Nie w tej dziedzinie ale wystarczy by uratować siebie samego przed wierzeniem w takie artykuły. Pozdrawiam .
Wodziniak
# Wodziniak 2012-09-14 22:17
Cóż Ci mogę odpowiedzieć... może zacznę od tego że Malezja nie leży nad żółtą rzeką, ale to drobny szczegół. W artykule zawarłem swoje przemyślenia na podstawie wielu zasłyszanych i przeczytanych opinii.
Jest takie powiedzenie, że złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Goście mający znikome pojęcie o wędkarstwie szukają wytłumaczenia swoich niepowodzeń wszędzie wokół siebie, ale nie przyjdzie im do głowy, że po prostu nie wiedzą jak dobrać zestaw.
Czy kołowrotki z Malezji są gorsze, czy lepsze, czy takiej samej jakości co te wyprodukowane w Japonii? Nie stawiam żadnej z tych tez. Żeby tego dowieść trzeba by tak jak piszecie przeprowadzić testy w identycznych warunkach na kilkuset sztukach. Twierdzę jednak, że są dobre jakościowo, a kiepskie opinie na ich temat są wynikiem małej fachowości wędkarzy je wystawiających.
Szympans
# Szympans 2012-09-14 23:06
metafora gorszego produktu ;-) normy , klasy , tolerancje - w sklepie tego nie usłyszysz ;-)
Wodziniak
# Wodziniak 2012-09-14 23:51
Firmy z kilku lub kilkunastoletnią tradycją rzeczywiście muszą używać takich metafor. Ale firmy "ikony" które nie zostały kupione przez wielkie koncerny trzymają jakość.
Szympans
# Szympans 2012-09-15 11:09
Ta myśl spowodowala , że postanowileś napisać artukul o jakości produktu nie mając pod nosem żadnych danych technologicznych z żadnej z tych fabryk . Myśle , że powinieneś zostać przedstawicielem handlowym Shimano ;-) Pozdrawiam .
Wodziniak
# Wodziniak 2012-09-15 13:57
Tak się składa że znam parę osób z branży, z przedstawicielami różnych firm włącznie, którzy byli w fabrykach między innymi w Malezji, Korei no i w Chinach oczywiście. To co od nich usłyszałem rzuciło sporo światła na moje ówczesne poglądy na temat dalekowschodniej produkcji. Powiem tylko jedno - w Chinach wygląda to zupełnie inaczej, choć i tam też można znaleźć dobrą fabrykę.
łysy-wąż
# łysy-wąż 2012-09-15 18:38
Jakiś czas temu rozmawiałem z kimś, kto pracował w dużej firmie zajmującą się branżą obuwniczą. Co prawda to nie wędkarstwo i kołowrotki, ale odnosi się też do fabryk w różnych krajach. Otóż ta osoba porównywała buty z fabryk Portugalskich, Chińskich, Malezyjskich, Wietnamskich, Indyjskich i z Tajwanu. Okazało się że:
produkty z Chin, Tajwanu, Wietnamu, Indii i Malezji, znacznie odbiegały od tych, które zostały zrobione w Portugalii (na niekorzyść);
buty z Chin, Tajwanu, Malezji, Indii i Wietnamu były szyte niedokładnie i niedbale wykańczane (w porównaniu z tymi z Portugalii);
pomijając Portugalię, najgorsze jakościowo produkty pochodziły z Indii. Chińskie były znacznie lepsze od pozostałych.

Czy przykład butów można odnieść do kręciołków? - nie wiem. Ale może dawać do myślenia ;-)
Czym się różnią różnorakie "produkty" z różnych krajów? Otóż kontrolą jakości. To, co jej nie przejdzie w Japonii, w innych krajach przechodzi. To jest fakt. Natomiast podkreślam - mam dwa "Malezyjczyki" Shimano Saros 2500 i nie powiem o nich złego słowa. Co prawda używam do nich max.żyłki 0,20mm (żadnej plecionki), ale działają super ;-)
Skierosiek
# Skierosiek 2012-10-31 08:22
to ja wtrącę dwa grosze

znajomy importuje z Chin różne dobra i kiedyś go pytałem o jakość tego towaru. Powiedział mi, że jak na miejscu w fabryce nie ma dobrego nadzoru i nie pilnuje nikt tej produkcji to choćbyś tam wstawił najnowsze maszyny i tak będą buble wychodzić-jak mają zrobić 25000 kołowrotków w np. 2 tygodnie to "supervisior" będzie przymykał oko na niedoróbki bo liczy się sztuka (!!!) myślę że jak jest produkt felerny to żadne dbanie nie pomoże-już po kilku użyciach widać co jest nie tak aczkolwiek dbać o sprzęt nie zawadzi
lewan
# lewan 2012-11-04 21:53
O toz i Ja zabiore glos w tej dyskusji,zgadzam sie z Szympansem,ze nie powinno pisac sie takich tekstow tak jak to zrobil Wodziak jesli uwaza sie za profesjonaliste i fachowca w dziedzinie wedkarskiej a juz na pewno nie mozna obrazac forumowiczow uwazajac ich za laikow.Kazdy wedkarz jest na swoj sposob fachowcem i kazdy dobiera sobie sprzet wedlog uznania oraz zasobnosci portfela.Czytajac tekst z WEDKARSKIEGO SWIATA 10/2012 Porady Specialistow (Marek Szymanski)Z glowa do Norwegii az sie rozzloscilem na tego (specialiste).Na czterech stronach tekstu widnieje tylko jedna firma KONGER,ciekawy jestem ile te firmy placa za pisanie takich bzdor,nie kwestjonuje jakosci towarow tych firm ,shimano i kongera ale jest wiele innych firm jesli chodzi o metody wedkowania na pewno o lepszym ,trwalszym i nie musowo drozszym sprzecie.Moze specialisto Wodziniak podzielilbys sie z nami laikami swoim doswiadczeniem jesli chodzi o sprzet firm Arca-Bifa,WFT,FIN-NOR,Team Deep Sea,Penn,Albatros
mateuszwos
# mateuszwos 2012-12-19 00:50
Myślałem że będzie o karasiu srebrzystym:)
tatamis
# tatamis 2013-01-07 18:24
Tak, zgadzam się, drogie modele nie ma różnicy japan czy malasya
witold-mepps
# witold-mepps 2013-01-25 10:11
Witam. Wędkuję od 65lat! Od 25 sporadycznie - nie to zdrowie. Jak fascynuje mnie wędkarstwo, fascynuje mnie sprzęt.
Z wędkarstwem morskim rozwiodłem się już dawno oddając elektryczne Ryobi z wędziskiem Ultimate i kilometrami drogiej plecionki...
Zawsze posiadałem sprzęt dobrej klasy, nawet wtedy, kiedy tow.Gierek zafundował za zagraniczne kredyty - Abu, Mitchelle 300,330, Meppsy.
Nam wędkarzom przypomnę, że cena takiego kołowrotka zbliżona była do miesięcznych poborów!!! Pierwszymi dobrymi kołowrotkami, które darze wielkim sentymentem, a które z trudem zdobyłem, to Forell i Rex-64, zwłaszcza ten z płaską sprężyną kabłąka i regulowanym napięciem! Nie będę ich opisywał ale nadmienię, że przekładnia w nich robiona była metodą skrawania (brąz-stal)! Przy obecnym postępie technicznym metody te zastąpiono kuciem i odlewaniem kokilowym.
Ostatnim i najlepszym na świecie, moim zdaniem kołowrotkiem w swojej klasie, jest japońskie Abu Suverän (cztery rozmiary), wyprodukowane w ilości 2500szt! Zdobyłem je wszystkie w fabrycznym stanie w drewnianym futerale za jedyne 500 euro. Identyczne są produkowane (były?) w USA pod nazwą Abu cd1000 (central drag). W tym ostatnim zębatki wykonane są ze spieków lub tytanu i kilkakrotnie tańsze! Następną legendą są już nie produkowane Mitchell Nautil 6500 i 7500 i pochodne, bardzo kontrowersyjne w ocenach. Wspomnę też różnie oceniane, Mitchell Quartz...i tu doszedłem do meritum...
Nie można negatywnie oceniać kołowrotka, zwłaszcza porównywać z innymi, jeśli traktuje się go jak kierat.
Obecne konstrukcje wymagają szczególnej pielęgnacji, utrzymywaniu w czystości i smarowania o d p o w i e d n i m smarem.
Osobiście do smarowania używam smarów łożyskowych najwyższej klasy (niebieski, zielony) mieszając je z syntetycznymi olejami silnikowymi lub przekładniowymi. Smar powinien "kleić się" do pracujących części i nie może być rozrzucany na zewnątrz!
Czasem logiczne jest usunięcie z łożysk (z jednej strony) osłony i przesmarowanie. Bardzo często automat składający łożyska nie napełnia go smarem!
ARTUR65
# ARTUR65 2013-02-14 23:11
Jestem tego samego zdania. Wędkuję od 40 lat, zarażony przez mego ojca i dziadka ale nie tylko. Jestem amatorem a wręcz fanatykiem posiadam nie chcąc się chwalić wiele kołowrotków bo po prostu było mnie zawsze stać. Nikt mnie nie przekona że made in coś tam, może się równać z JAPAN, to jak by powiedzieć że stal japońska jest tak samo dobra jak inna.
Posiadam także wszystkie modele Abu Suverän i spininguję nimi od momentu emisji. Co prawda kładzenie plecionki pozostawia wiele do życzenia ale tyko powyżej 0,14. Są niezniszczalne. Ostatnio trochę spiningowałem Daiwą flagową Branzio - porażka, wysiadła. Stelle mam trzy .
Ogólnie jest tak, nie do wszystkich metod i ciężarów przynęt każda firma robi dobre kołowrotki więc trzeba mieć je różnych firm lecz niestety z górnej półki.
jaro alvaro
# jaro alvaro 2013-02-27 19:50
Ja mam dwa shimano nexave 2500 fb z malezji i co chodziły nawet trochę się zacinały ale nic strasznego zacząłem łowić z opadu i co dwa tygodnie i padły :sad:
pers
# pers 2013-03-01 21:22
Ja mam oryginał Eurofish 200 japończyk. Staruszek ma około 30 lat, nie narzekam. :lol:
Macasss
# Macasss 2013-03-02 21:42
Niestety absolutnie nie zgadzam się z autorem powyższego arta. Całkowicie inaczej wygląda praca w japońskich fabrykach, a inaczej w malezyjskich czy chińskich...i nic do rzeczy nie ma tu fakt, że fabryki są nowe i mają nowoczesne maszyny.
Niestety, materiały do produkcji nie są takie same jak w Japonii i praca w tempie niewolniczym ( a takie jest tam standardem) nie pozwala na uzyskanie jakości, którą przedstawiają japońskie fabryki. Niektóre elementy kręciołów są wykonywane z tańczych materiałów (zamienników) i ich wykonanie nie jest tak precyzyjne. I nie trzeba nawet nad wodą sprawdzać, tylko rozebrać 2 kręcioły z różnych fabryk, postukać młotkiem w elementy czy obejrzeć pod szkłem powiększającym. Różnice są strasznie widoczne. Autor arta powołuje się na doświadczenie redaktorów czasopism...którzy wcale nie muszą być wędkarzami. Zbierają opinię od innych i piszą.
witold-mepps
# witold-mepps 2013-03-05 20:53
dziekuje za "odezwanie sie nożyc",bo nie mogłem znaleźć tej strony,chcąc dodać coś niecoś. Powiało mi optymizmem,bo jednak znalazłbym w Polsce kogoś, z kim można wymienić profesjonalnie wędkarskie uwagi. Śledząc i liczne forum i filmy-jestem porażony...porady i prezentacje w tv-trwam,to nauki typu "uczył marcin marcina"-katastrofa!mieszane uczucia targają mną po obejrzeniu m.świata org. W Polsce, k Jeleniej góry nad rzeka bóbr!widziałem te rzeczkę parenaście lat temu...kanał ściekowy. Obecnie poprawiło się,ale
witold-mepps
# witold-mepps 2013-03-05 23:26
...klopoty z komputerem/?/cd.-te mikroskopijne,zmutowane zapewnie pstragi z rzeki bobr,to kolejna porazka.co ciekawsze,to,ze te mistrzostwa swiata w spinningowaniu zostaly tak wysoko/i rzeczka/ocenione przez uczestnikow!?zupelnym nieporozumienim jest prezentowany film"szkoleniowy" przez p./-/,reprez.polski,gdzie autor prezentuje swoje polowy,"szkolac"jednoczesnie swoich "marcinow".lowil b.archaicznym sinningiem dam/sprzed 30-lat/,z wielkim powodzeniem.wzdregi,leszcze/!/ ,no i grube szczupaki,pakujac je do siatki!bez zenady.kuriozum osiagnal w ostatniej cz.filmu,kiedy juz z brzegu jeziora "zahaczyl"kilkukilowego suma.dluga chwile nie mogl oderwac go od dna,okreslajac w nagraniu dzwiekowym,ze holuje super-szczupaka!nie bede juz nigdy komentowal podobnach"wyczynow".podobne"na uki"dot.takze sprzetu.jednakze,nie moge oprzec sie pewnym refleksjom...m.ojciec zarazil mnie wedkowaniem,kupujac mi prawdziwa wedke/3-czesciowy leszczynowy kij,szczyt z jalowca,dol zaopatrzony w stalowy szpic!/to byl "bajer"!.no a absolutnym hitem,byly ,jeszcze przedwojenne -bambusowe.pelnia sczescia dla mnie,to choinkowy prezent w postaci kolowrotka typu"ruski katafiej,z grubachna zylka,chyba 1mm.zabieralem go do szkoly i zawziecie nim kecilem pod lawka...byl to okres,kiedy w wisle zyly jesiotry!w modlinie,gdzi moj starszy kolega odbywal sluzbe wojskowa,oficerowie tej jednostki/przewaznie ruskie/strzelali,do kilkumetroweych,stojacych,czas ami grupami na plytkiej wodzie!!!,czesto z powodzeniem.osobiscie widzalem w bochotnicy k kazimierza transportowanego jesiotra furmanka.jego olbrzymi ogon wystawal z fury i prawie dotykal drogi!...niesamowite...wychowa lem sie na przedmiesciu lublina/teren mlyna a.h.krausse/tuz nad rz.bystrzyca.byla to rzeczka niesamowicie obfita we wszelaka rybe i raki/te,"lowilo"sie recznie.nie potrafilem wtedy lowic wegorzy i szczupakow a szkoda.ale,coz-sukcesywnie ta przepiekna rzeka zaczela byc mordowana przez olbrzymia cukrownie i scieki komunalne/lublin rozrosl sie do pol m.m.
witold-mepps
# witold-mepps 2013-03-06 01:26
cd.z uplywem czasu moje lowiska zataczaly coraz szersze kregi;wieprz, bug,wisla,rzeki rzeszowskie,gorskie,jeziora lubelszczyzny,zbiorniki retencyjne syst.melioracyjnego wieprz-krzna/dl.kanalu-110km., rzez szczupaka,czasami 15-17kg,no i egzemplarz wegorza-dluzszy od kija spinn.210 -kilka cent.na dlugie lata poswiecilem sie spinningowi,zdobywajac doswiadczenie i coraz lepszy sprzet.wspomne takze o niezapomnianych przezyciach wedkarskich na mazurach,jeziorach augustowskich,bylych poligonach na pomorzu,no i darlowie z okolicami.nigdy,mimo wielu prob, nie wciagnelo mnie wedkarstwo morskie i muchowe,mimo posiadanego super sprzetu.denerwowalo mnie rowniez "machanie"casterami i ich ruchomej szpuli.zawsze konczylo sie wlazenie na drzewa i sciaganiu zaczepionej muchy,lub "baba jaga" na kolowrotku.nie reaguje tez na zaproszenia m.serdecznego kolegi do australii...zaluje jednakze,ze wtedy nie posiadalem sprzetu audiowizualnego/jakias ruska lustrzanka,owszem/jedyna rybe,jaka przypadkowo zglosilem,to okon -1,48kg,w ramach konkursu abu,1978 r.otrzymalem wtedy z sväagsta,srebrny medal/w polsce-brazowy/,odpowiedni dypl.,ze znaczkiem na szpilce ,katalog abu,z publikacja swiatowych rekordow sprzetem abu.rybka ta zlowiona byla w jeziorku lesnym-perespa,na zapleczu obozu zaglady w sobiborze.zeby bylo fajniej,to kilka dni pozniej,w tym samym miejscu...jeszcze jednego okonia, ale juz 2,85!,kolega 2,55.tenze kolega,po prawie godzinnym "targaniu" urwal,o lodke,szczupaka ok.18,0kg/wg.naszej oceny/.okonki te,wraz z kilkoma szczupaczkami 3,0-5,0kg.upieklismy rano na ognisku i "pozarlismy".obecnie,to urokliwe,lesne jeziorko,wraz z innymi/polotycze,wspolne.../wc hodzi w sklad rezerwatu przyrody,zdjeto ogrodzenie...,ale ryby sa juz "wybite"siatami.typowo po polsku.dodam,ze to jezioro bylo niemym swiadkiem tragedii i bestialstwa zoldakow z obslugi obozu.relikty tej zbrodni spoczywaja na dnie do dzis.cdn.

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się