Mitchell RTE
Wielu spośród nas uczestniczy w spotkaniach integracyjnych organizowanych przez społeczności portali wędkarskich. Ja również w ostatnim czasie byłem uczestnikiem takiego zjazdu.

Obraz_139

Zostało wybrane miejsce, uzgodniony termin z uczestnikami zlotu i właścicielami agro, w którym  zlot miał się odbyć.
Jak pewnie większość z nas robi, miejsce zostało wybrane ze strony internetowej. 
Wynikało z niej, że warunki socjalne, woda oraz zupełne odludzie zapewnią przyjemne spędzenie czasu. Kilka osób miało do przejechania wiele kilometrów, czasem kilkaset. Po przybyciu na miejsce okazało się, że rzeczywistość delikatnie mówiąc nieco odbiega od oferty internetowej.
W związku z tym, że do domu daleko i zupełne odludzie, bez możliwości zmienienia miejsca postanowiliśmy zaryzykować i zostać (co potem okazało się błędem). Woda również nie zachwyciła. Ryby zupełnie nie żerowały. Co jestem w stanie zrozumieć, choć ekran echosondy wskazywał co innego. Od czasu do czasu pojedyncze ikonki ryb. 

Obraz_137

Łodzie wędkarskie dość sfatygowane bez możliwości zakotwiczenia (brak kotwic i linki do kotwicy), wiosła właściwie nie do pary. Mocno utrudniały poruszanie się łodzią po jeziorze. Brzegi w większości podmokłe i z pasem trzciny, co zupełnie wykluczało możliwość wędkowania z brzegu.

Przez tydzień złowiliśmy tylko kilka ryb. Żadne okazy. Na wodę staraliśmy się wychodzić przynajmniej dwa razy dziennie na długie godziny.
Efekt za każdym razem okazywał się mizerny. Raz czy dwa razy wieczorem siadaliśmy przy ognisku i gitarze na „nocne rozmowy”. Nie przeciągając zbytnio ich z powodu porannego wędkowania. Po kilku dniach rozjechaliśmy się do domów – nie, co zawiedzeni nie do końca spełnieni wędkarsko.

Obraz_138

Po powrocie, opisałem nasze spotkanie na jednym z wędkarskich portali. Mój tekst wywołał agresję niezidentyfikowanych Trolli. Domniemuję, że przez właścicieli lub ich bliskich znajomych pod zmienianymi nickami. Zostaliśmy oskarżeni o niebywałe burdy, pijaństwo, brak elementarnej kultury i przyzwoitego zachowania. Jednym słowem obrzucono nas błotem.
Tak najłatwiej, miast starać się o poprawienie wizerunku na przyszłość. Za świadczone wątpliwej jakości usługi zapłaciliśmy po kilkaset złotych. Myślę, że jak ktoś chce przyjmować gości (wędkarzy), to z czystej przyzwoitości powinien się postarać o zapewnienie dobrych warunków socjalno – wędkarskich. Informacja zamieszczana w Internecie powinna z grubsza pokrywać się z rzeczywistością. Bo inaczej wzajemne rozczarowania i pretensje będą wielkie.
Nie wystarczy tylko chcieć, trzeba jeszcze mieć pomysł jak zapewnić gościom miłe spędzenie pobytu. Tym bardziej, że za wszystkie usługi się płaci. Tak świat jest urządzony, że trzeba ponosić koszty swojej działalności. Nikt jak do tej pory nie wymyślił „perpetuum mobile”!
Mam poczucie, że zostałem oszukany.
Na pewno w to miejsce drugi raz nie pojadę, choć bardzo urokliwe. Nie zawsze oferty internetowe mogą być wcześniej zweryfikowane. Trudno polegać na opiniach zamieszczanych na ich stronach. Bywają nie rzetelne.
Zastanawiam się, jak potencjalny klient może się obronić przed nabiciem w butelkę.

Czy istnieją w Polsce jakieś instytucje kontrolujące oferty turystyczne?
Mam tu na myśli standard, czystość, wyposażenie itd. Oczywiście prawa rynku prędzej czy później zadziałają - eliminująco. Ale póki co, jest jak jest. Całe szczęście miejsc takich jest w Polsce coraz mniej.
Z roku na rok standard gospodarstw agro, pensjonatów i innych miejsc turystycznych się podnosi.
Z pożytkiem dla jednych i drugich.

Czego sobie i Wam życzę!

Komentarze   

pisaq
# pisaq 2012-11-13 16:22
Przeczytałem ten tekst, poszperałem po necie i faktycznie, mam mieszane uczucia. O rybności łowiska wypowiadać się nie będę bo to złożona kwestia, ale bardzo ciekawą kwestią jest zamieszanie na różnych portalach. Zaraz pojawili się obrońcy i przedstawiciele w/w gospodarstwa. Zaczęło się licytowanie, pojawiły się stwierdzenia, że "przyjechały miastowe", które czekajo aż ich ktoś obsłuży. Cóż, jeżeli ktoś nastawia się na agroturystykę to musi mieć rozeznanie w sytuacji i być ukierunkowanym na obsługę każdego klienta. Nie bądźmy naiwni, "miejscowe" nie potrzebują noclegu czy innych USŁUG.
Ja jednak znam Longina i dam sobie rękę uciąć, że nie wymyślił sobie tego, aby zabłysnąć na necie czy uprzykrzyć życie gospodarzom... bo i po co? On nie z tych.
pisaq
# pisaq 2012-11-13 16:29
W mojej "karierze" wędkarskiej odwiedziłem kilka miejsc. Ze standardami bywało różnie.
To jadąc na Lubniewice, gdzie mieliśmy załatwione zakwaterowanie w domkach kempingowych, byłem nastawiony na spartańskie warunki, bo czego można się spodziewać? Było zupełnie inaczej. Domki czyściutkie, schludne i wyposażone. Kuchenka. telewizor, radyjko, ciepła woda. Świeżutka pościel, wyprasowana i ułożona w kosteczkę. Obczaiłem sobie zdjęcia z innych portali i się zastanawiam, jak można wpuścić ludzi do takiego miejsca.
Taka dzisiejsza moda. Przedsiębiorcy nastawiają się na minimalny wkład i szybki, aczkolwiek krótki zysk. Bo jestem pewien, że następnym razem, ominiecie to gospodarstwo szerokim łukiem.
pisaq
# pisaq 2012-11-13 16:34
Przepraszam, za umieszczanie komentarza pod komentarzem, ale nie zmieściłbym tego w jednym poście.
Jak dla mnie, takie spotkania powinno się organizować na zasadzie zaproszenia "do siebie". Dobrze jest jechać gdzieś, gdzie ma się swojego człowieka, który zna miejscówki i może polecić miejsca do zakwaterowania czy do wszamania.
Jestem zbyt ubogi, żeby być pionierem i testerem :D
geddy
# geddy 2012-11-13 19:46
Na innym forum w którym sie udzielam (forum motocyklowe) są dwa tematy jako ogłoszenia:
"zakwaterowanie - polecaja forumowicze"
"zakwaterowanie - ostrzegają forumowicze"

Działa to już jakiś czas, wszyscy są z tego zadowoleni i wiele osób już skorzystało z rad i ostrzeżeń innych. Może warto wprowadzić
Gilbert
# Gilbert 2012-12-03 15:13
Najważniejszym chyba celem takich wyjazdów jest poznanie się na żywo wirtualnych osób. Jedziemy tam jako obcy ludzie. A wracamy - albo zaprzyjaźnieni z nowymi ludźmi, albo tak samo obcy sobie jak przedtem. A wyniki wędkarskie ? W fajnym gronie można nawet wpaść do wody w ubraniu :D A co do standardów agro ? Parę lat temu pojechałem z dziewczyną do agro w okolicy jeziora Isąg. Na zdjęciach w necie był las, woda - cudo. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy okropny widok. Ten dom stał w szczerym polu, mało tego - obok warkotały spychacze, kładziono tam jakieś rury. Wypaliliśmy gumy i z hukiem odjechaliśmy. I tak trafiliśmy do małej wsi Wynki, gdzie przeżyłem koszmarną przygodę (o tym kiedy indziej). Reasumując - jeżeli jedziemy w miejsce nieznane lub znane tylko z netu, musimy mieć margines na to co tam zastaniemy. Tylko miejsca odwiedzone są pewne - od każdej strony.
perwer
# perwer 2012-12-10 08:48
Witam kolegów serdecznie.
Popieram jeden z komentarzy wyżej. Dzisiejsze warunki pozwalają na poznanie danego miejsca przed przybyciem. Szukając takiego kwaterunku, dobrze pogadać z ludźmi którzy przeżyli podobne przygody i mogą z racji doświadczenia polecić coś sprawdzonego.
Jazda w ciemno, to niepotrzebne ryzyko i zepsucie planowanego urlopu. Jest tyle fajnych i sprawdzonych miejsc, że można wybierać i przebierać.
jurek-strażnik
# jurek-strażnik 2012-12-16 08:53
Andrzeju , to zazdrość i inne nieprzyzwoite cechy inspirują tych trolli , i jak napisał Marcin #Gilbert , to Wasze spotkanie na żywo jest najważniejsze , wspólne rozmowy , a rybki , rybki będą brały :-)

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się