Mitchell RTE

Ten wspaniały połów, miał miejsce podczas robienia zdjęć do filmu pt. „Sposób na szczupaka”. A dokładnie było to tak:

Było już jasno, a ja jeszcze sobie smacznie spałem, gdy zapukał do mojego pokoju Paweł i na dzień dobry zapytał:
– jaki plan na dzisiaj?
Moja odpowiedź była następująca:
– dajcie mi dzień na kolejną metrówkę.
Dzień był bardzo słaby. Paweł i Tomek wyciągali same „pistolety", ja miałem na koncie jedynie dwa „spady”: przedszkolaka i (jak Paweł ocenił) ok. 75 cm. Gdy zbliżał się wieczór, przybyliśmy na ostatnią miejscówkę tego dnia. W pierwszym rzucie straciłem „robaczka", na którego dostałem 104 cm zębatego szczęścia. Byłem zrezygnowany, powoli uzbrajałem nową gumkę.  I w tym momencie, Paweł wyciągnął szczupaka 94 cm. Po chwili Tomek wygrał "walkę" z 97-ką. A ja, nie spiesząc się, wiązałem tytanowy przypon, więc Paweł powiedział do mnie - "rzucaj póki biorą!", a Tomek zaciął kolejną dziewięćdziesiątkę, która tym razem uwolniła się z haka przy samej łodzi. Spojrzałem na swoją przynętę jeszcze raz i pomyślałem:

"Ty spełnisz moją obietnicę. Wy rzucacie tam, a ja sobie rzucę pod krzaczki".

I tak też zrobiłem. Przynęta wpadła do wody dokładnie tam, gdzie chciałem, chwilę odczekałem, podbicie ... BUM!!! Tak mnie to zaskoczyło, że nawet nie wykonałem zacięcia. Kij od razu się wygiął, a na powierzchni wody, zobaczyłem kilka potężnych wirów i to co ujrzałem, spowodowało, że cały się trząsłem, ale jednocześnie starałem się maksymalnie skupić na holu, aby nie popełnić jakiegoś błędu i w żadnym wypadku nie śpieszyć się z wyjęciem ryby. Piękna gruba „mamusia" była bardzo silna, podczas holu uzmysłowił mi to ból ręki. Gdy szczupak przy samej łodzi szarpał łbem, w celu pozbycia się haka, emocje sięgały zenitu – w końcu on jest w tym mistrzem! Ale udało się, gdy rybsko się wyszalało, Tomek po raz kolejny sprawnie podebrał mi rybę i na łodzi nastała ogromna radość. Były gratulacje, zdjęcia i oczywiście mierzenie.

Miarka pokazała 114 cm!!!

O tak ogromnym szczupaku nawet nie śniłem!!! Oczywiście buzi i ryba wróciła pod swój krzaczek.

SPEŁNIONA OBIETNICA

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się