Sebile 1

... żeby pierwsza nie ugryzła.

Każdy kto zaczyna przygodę z muchówką albo zastanawia się nad tym czy spróbować ma na początku mnóstwo pytań i mnóstwo niewiadomych. Czasem doza niepewności jest wystarczająco duża,

aby skutecznie zniechęcić do wypróbowania tej metody, przez niektórych uważanej za królową wędkarstwa.

Mimo że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia w muszce postaram się tym, którzy się wahają
i nie wiedzą od czego zacząć, przybliżyć trochę tajniki tej metody i kilka spraw technicznych o których każdy początkujący muszkarz wiedzieć powinien bo sam jeszcze niedawno szukałem odpowiedzi na wiele pytań jak również artykułów tym związanych.

Cykl artykułów o muszce jaki Wam zaprezentuję absolutnie nie stanowi kompendium wiedzy dla muszkarzy na temat tej metody a kierowany jest do tych, którzy dopiero zaczynają lub zastanawiają się jak zacząć.

v2fc

Co należy wiedzieć na początek:

Wędkarstwo muchowe jak każda inna metoda rządzi się swoimi prawami. Tutaj wędkarz ma spore pole do popisu zarówno w metodach jak i taktyce. Generalnie można uznać, że muszka jest dla ludzi aktywnych, lubiących poszukiwać ryb i nowych miejsc, lubiących kontakt z przyrodą i w końcu ceniących sobie spryt
i konieczność zdobywania wiedzy o tym co w rzece żyje i dlaczego poszczególne gatunki ryb będących
w kręgu naszego zainteresowania zachowują się tak a nie inaczej. Dla kręcących własne muchy jest to dodatkowo bardzo wciągające wyzwanie, bowiem nie ma nic fajniejszego niż piękna ryba złowiona na własnoręcznie wykonaną przynętę.

Doskonałym materiałem na muszkarzy są bez wątpienia  spinningiści, szczególnie ci wprawieni w pstrągowe klimaty dla których rzeka stanowi oderwanie od codzienności. Jestem przekonany, że statystyczny spinningista i jednocześnie miłośnik połowu pstrągów łowiąc swojego pierwszego ładnego potokowca na muchę wpada jak śliwka w kompot. Nie bez przyczyny większość muszkarzy to byli lub nadal  aktywni spinningiści. Dzieje się to moim zdaniem głównie przez to, że subtelne branie i hol ryby wędką muchową, najczęściej przy pomocy samej ręki i lekkiego zestawu zapada głęboko w pamięć i wraca za każdym razem jak jesteśmy nad rzeką.

Wędkarstwo muchowe można z grubsza podzielić na kilka metod w zależności od obranej taktyki czy łowiska. I tak - przede wszystkim sucha mucha, mokra mucha, nimfa i streamer.

Wszystkie te metody mają oczywiście swoje wariacje i mniejsze lub większe udziwnienia, ale generalnie podział jest właśnie taki. Do suchych much zaliczamy wszystkie przynęty prowadzone powierzchniowo, mokre to zwykle niedociążone lub lekko dociążane muchy, które swobodnie unoszą się w toni wodnej, nimfa skupia w sobie wszelkie imitacje żyjątek związanych przeważnie ze strefa przydenną (najczęściej wszelkie larwy ale nie tylko!) natomiast streamer to zwykle imitacje wszelkich stworzeń dobrze pływających jak ryby, pijawki a nawet myszy, czy żaby – jest to metoda chyba najbardziej podobna do spinningu, choć aby skutecznie łowić streamerami potrzebne jest trochę doświadczenia i odpowiednio dobrany sprzęt pod konkretne łowisko i warunki.

Wędki muchowe...

muchowka
Generalnie wędki muchowe można podzielić na jedno i dwuręczne. Dwuręcznych nie będę opisywał w ogóle bo to temat raczej już dla zaawansowanych wędkarzy. Jednoręczne muchówki natomiast, oprócz wiadomych cech wspólnych z innymi kijami czyli szybkością i akcją są zawsze podzielone na klasy AFTMA co mniej więcej odpowiada ciężarowi wyrzutowemu, ponieważ zależy bezpośrednio od ciężaru sznura. Chcąc być rzetelnym należy napisać, iż tak naprawdę klasa AFTMA nie dotyczy bezpośrednio samych wędek ale sznurów muchowych.

Ponieważ w metodzie muchowej nie rzucamy samą przynętą tylko sznurem, oznaczenie AFTMA to nic innego jak klasa ciężaru sznura mierzona wagą jego głowicy (głowica to przeważnie pierwsze 9 metrów sznura – czyli odległość na jaką zazwyczaj dokonuje się rzutów). I tak: najniższe AFTMA to najlżejsze sznury czyli też i najdelikatniejsze wędki. Im klasa AFTMA wzrasta tym kij posiada większą moc przez co też  stosowany jest do połowu większych ryb i co za tym idzie należy dobierać do niego cięższe linki aby rzuty były optymalne (za lekka klasa linki w stosunku do AFTMA kija nie pozwala na odpowiednie naładowanie wędki  i optymalny wyrzut a za ciężka oprócz oczywistych problemów z wyrzutem może spowodować nawet złamanie kija). Warto dodać tutaj, że klasa AFTMA nie jest też bezpośrednio związana z odległością rzutów a raczej z mocą wędki i wielkością łowionych na nią ryb.

Za standard dla połowu średniej wielkości ryb  w naszych warunkach uznaje się kije w klasie AFTMA #4-6. Do  kija zwykle dobieramy tej samej klasy linkę, choć w pewnych sytuacjach można pokusić się o przeciążenie kija linką wyższej klasy ale do tego dojdziemy już sami gdy nabędziemy doświadczenia i uznamy ze mamy taką potrzebę (np. bliskie rzuty rolowane w zakrzaczonych rzekach). Na razie ten temat zostawiamy w spokoju..

Linki, sznurki, sznureczki...

Tutaj wybór jest przeogromny i występuje dużo różnych zmiennych ale nie taki diabeł straszny. Najprościej ujmując linki (sznury) dzielimy ze względu na ich budowę, pływalność i rzecz jasna klasę AFTMA.

Generalnie są dwa zasadnicze rodzaje linek o których musisz wiedzieć zaczynając przygodę z muchą:

WF – Weight Forward – czyli linka jednostronnie przeciążona to linka, która posiada głowicę rzutową (czyli koniczną cześć zwężająca się ku końcowi) tylko z jednej strony. Idealna, jeśli planujemy dalsze rzuty (ponad 9 metrowe) ponieważ po wybraniu 9 metrów głowicy rzutowej standardowa linka WF staje się cieńsza przez co nie przeciąża kija i lepiej przelatuje przez przelotki.

DT – Double Taper - obustronnie  koniczna, czyli taka posiadająca jakby dwie części rzutowe.  Dzięki temu  jeśli jedna strona się zużyje lub uszkodzi możemy ją odwrócić na kołowrotku i łowić drugą jej częścią. Minusem jest to ze przy dalszych rzutach przeciąża wędkę gdyż po 9 metrach nie zwęża się jak w przypadku WF tylko pozostaje jednakowo (maksymalnie)  gruba co tez przekłada się na to, że zajmuje nieco więcej miejsca na szpuli kołowrotka niż tej samej klasy AFTMA linka WF.lines

Są oczywiście jeszcze linki cylindryczne, linki za skróconymi, lub wydłużonymi głowicami rzutowymi typu Long Belly ale moim zdaniem możemy je tutaj całkowicie pominąć.

Jeśli chodzi o same właściwości linek to dzielą się one na pływające,  tonące oraz intermediate.
O ile tych pierwszych i ostatnich nie trzeba opisywać, tak linki tonące dzielą się dodatkowo na klasy tonięcia czyli szybkość tonięcia linki w sekundach. I klasa to linka wolno tonąca a VI klasa to najszybciej tonąca. Linki mogą też posiadać sama końcówkę tonącą bo niekoniecznie muszą tonąć całe. Jest to tzw „sink tip” używane często do połowu na streamery lub mokre muchy.

Doszliśmy więc już do momentu w którym powinniśmy bez problemu rozpoznać oznaczenie linek  dostęonych na rynku i tak:

WF5F – to linka jednostronnie przeciążona, w klasie AFTMA #5,  pływająca (F - floating)

DT6S (III) – to linka podwójnie koniczna w klasie AFTMA #6, tonąca (S – sinking) w trzeciej klasie tonięcia (średnio szybko tonąca).

Kołowrotek...

sprzet
Kołowrotek i metodzie muchowej nie pełni tak ważnej roli jak przy spinningu. Stanowi głównie magazyn linki i ewentualnie podkładu i nie jest tak istotny na początku przygody z muchą – na lepsze kręciołki przyjdzie czas później, gdy zaczniemy łowić ryby przy których  trzeba będzie dozować precyzyjnie hamulec, choć i to można przy odrobinie wprawy robić ręką. Najważniejsze w kołowrotku jest to aby dobrze wyważał wędkę, nie był za ciężki/lekki w stosunku do kija i zmagazynował nam całą linkę z podkładem. Zasada wyważania wędki muchowej jest podobna jak w spinningu z tym, że zawsze bierzemy poprawkę na ciężar linki na kołowrotku i tej przewleczonej przez przelotki bowiem na masę zestawu gotowego do akcji w dużej mierze składa się również masa sznura i nie można jej pominąć.

Dylemat nr 1 – jaki sprzęt wybrać?

To pytanie spędza sen z powiek każdemu, kto zaczyna przygodę z muchówką. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że jeśli ma to być nasza pierwsza wędka to wybierzmy coś najbardziej uniwersalnego i zarazem łatwego w „obsłudze”. Myślę, że taką wędką będzie muchówka w klasie AFTMA #5  o długości  około 9 stóp (275cm),  która obsłużymy większość metod z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć na początku i większość rzek na których przyjdzie nam łowić. Nie polecam początkującym wędki w mniejszej klasie niż  #4 i większej niż  #6 – na te kije przyjdzie czas jeśli sami zdecydujemy czego szukamy w wędkarstwie muchowym (np trocie, szczupaki, bolenie itp). Myśląc o przeciętnych pstrągach i lipieniach a także kleniach czy jaziach #5 będzie chyba najbardziej optymalnym wyborem. Z biegiem czasu przekonamy się, że na jesienne spotkania z lipieniem i suchą muchą, szczególnie na niedużych rzekach dużo lepiej będzie się sprawdzała #4 (dużo lepsza i delikatniejsza prezentacja niewielkiej suchej muchy i pewniejszy hol lipienia) a na streamera i większe pstrągi pożądana będzie #6. Tak więc wędka w klasie AFTMA  #5 to taki złoty środek, którym na pewno obłowimy suchą muchę, mokra, nimfę i od biedy streamera który z uwagi na wagę przynęty wymaga cięższych linek i co za tym idzie mocniejszych wędek. Takim kijem też najszybciej nauczymy się rzucać i nie zmęczy nam ręki, gdyż nasze pierwsze rzuty na pewno będą nieporadne i siłowe.

Ze sprzętu dostępnego na rynku w przyzwoitej cenie na pewno z całą odpowiedzialnością mogę polecić dla początkujących kij Kongera World Champion Fly w klasie 4-5 (ewentualnie 5-6)  lub Sheakspeare Agility Fly. Pamiętajmy o tym, aby do kija dobrać odpowiednią linkę. Na początek jeśli to będzie jedna linka to kupmy pływającą, jeśli dwie linki to oprócz obowiązkowej pływającej możemy się zaopatrzyć w dodatkową  tonącą np. w III klasie tonięcia.  Warto więc przy okazji pomyśleć aby zakup kołowrotka uwzględniał dodatkowa szpulę.

Moim pierwszym kijem był właśnie 9 stopowy Konger World Champion Fly AFTMA 4-5 z linką WF5F. Z  linek na początek można śmiało polecić Cortland 333+, Sheakspeare Worchestershire itp, szczególnie ta druga jest świetną linka w przystępnej cenie. Możemy pokusić się również o  Airflo. Scientific Anglers... - w zasadzie wybór jest przeogromny. Nie kupujmy za to linek bardzo tanich. Uważam ze dolną granica dla przyzwoitej linki jest tu 100zł (przy nowej lince). Dla szukających sprzętu polecam przeglądaniu for muchowych (Flytiers i FlyFishing) gdyż tam często można znaleść  ciekawe okazje i kupic ciekawy a częto niewiele używany sprzęt za niewielkie pieniądze.

Pamiętajmy też, że kupując kołowrotek musi on mieć oprócz odpowiedniej do wędki wagi możliwość  magazynowania sznura muchowego odpowiedniej klasy AFTMA ponieważ im wyższa klasa tym linka grubsza i małe kołowrotki przeznaczone do linek w klasie 3-4 nie pomieszcza już linki w klasie 5-6, szczególnie jeśli to będzie linka DT, nie mówiąc już o podkładzie, który na wszelki wypadek lepiej mieć i daj Boże Wam go wykorzystać podczas holu ;)

 
To na razie tyle, w kolejnym odcinku zajmiemy się składaniem tego wszystkiego do kupy, niezbędnymi akcesoriami dodatkowymi i pierwszymi rzutami.

Opracowanie i foto "geddy"

diagram sznurów pochodzi ze strony United Kingdom Saltwater Fly Fishing www.ukswff.co.uk

 

Komentarze   

Krzys21
# Krzys21 2014-01-12 17:49
Naprawde super to wszystko opisaleś.Dla poczatkującego muszkarza bądź dla kogos kto ma zamiar zacząć łowic ta metodą to istna skarbnica wiedzy.Mam nadzieje ze w przyszłosci pokusisz sie o opisanie metod łowienia(najbardziej by mi zależało na krótkiej i dalekiej nimfie)Z niecierpliwoscia czekam na kolejny art. Powodzenia :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
maarcisz
# maarcisz 2014-01-12 20:08
Świetnie opisane. Łowienie na muchę to dla mnie czarna magia jednak czytając Twój artykuł mam ochotę spróbować :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
raparapa
# raparapa 2014-01-12 20:42
Przemek,ja mam kilkuletnia przerwę w muchówce ale tego roku ze starych materiałów nakręciłem trochę nimfek i strimerów.Z powodu wrednej zimy wracam do tego sposobu wędkowania z powodu braku lodu.Po przeczytaniu Twojego artykułu upewniłem sie że warto jeszcze raz spróbować i poznać na nowo pobliskie rzeczki.Czarna Przemsza to taka odskocznia jak już w domu nie idzie wysiedzieć.Miałem w kole dobrego nauczyciela,Ryśka Wieczorka - prowadził sklep wedkarski,był trenerem kadry i wychowawcą muszkarzy.pozdrawiam i wczytuje sie jeszcze raz bo dużo rzeczy mi wyleciało.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
marek j
# marek j 2014-01-12 21:09
Przemek kusi do muchy magicznie i bardzo przystępnie. Artykuł bardzo dobry dla takiego laika muchowego jaj ja. Czekam na następne i oby tylko był czas i możliwości wykorzystać nabytą dzięki Przemkowi wiedzę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
geddy
# geddy 2014-01-12 21:39
Dzięki za mile słowa, raparapa to wybierzemy się kiedyś wspólnie na muchowanie, ja czasami chodzę na CP ale nie na OS ;)

Krzys21 o nimfie na pewno jeszcze będzie, szczególnie o dalekiej, bo to stała się (po suchej) moja ulubiona metoda połowu ale na krótko tez łowię. W moich rzeczkach podstawa to kombinować i przystosowywać się do warunków. Nie mam takich miejscówek jak na Sanie że mogę pół dnia machać sucharem w jednym miejscu na ogromniastej płani ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
raparapa
# raparapa 2014-01-13 17:52
Przemku,znam C.P.cały odc. muchowy,spinningowy kawałek pow.Preczowa i na dół do Pogorianki.Nie wiem jak jest poniżej oczyszczalni ani na dół do Wisły.Na B.P.chodziłem najczęściej od Okradzionowa do kładki przed Sławkowem,od Centurii w góre w kier.Kluczy,Centuria do góry za most w kier.Chechła.Najbardziej ciekawy odc.B.P. jest poniżej boiska Teczy,są tam tereny widokowe gniazdujacych ptaków,pięknie tam.Kilka lat tam nie chodziłem i nie wiem jak tam wygląda.Nie mam samochodu dlatego ogranicza mnie konieczność korzystania z WPK,nie wszedzie można dojść ze wzgł.na kolana.Pozdarawiam - Czesław.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Ania
# Ania 2014-01-13 20:00
Podziwiam Ciebie Przemku oraz tych co łowią metodą muchową. Dla mnie to z mojego powodu czarna magia ale może kiedyś i ja "ugryzę" muchę ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
pers
# pers 2014-01-13 20:11
Geddy muszek to mam , pierwsza próba w sobotę na spirolino, obcykałem miejscówkę na wyspie z brzegu na troćki i pstrągi tylko czy je odróżnię te morskie są bardzo podobne. A czy muchówka no, poważna decyzja, zdradzić spin? ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
geddy
# geddy 2014-01-13 20:32
Pers po co od razu zdradzić. Poflirtowac można :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
pers
# pers 2014-01-13 20:38
Po pierwsze przeraża mnie to machanie a po drugie chodzą słuchy że to nie takie męskie jest wędkowanie, tylko tak słyszałem, kiedyś kolesie nabijali się z muszkarzy, ale nie wiedzą jaka to jest trudna technika. Oczywiście trzeba zainwestować w sprzęt,bo byle pałką nic nie zrobisz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
pers
# pers 2014-01-13 21:28
Geddy zająć się od początku muszkarstwem, to chyba od razu duży wydatek, cały nowy sprzęt, i wszystko do niego, oraz odpowiednie rzeczki w pobliżu miejsca zamieszkania.Wszystko to zgrać to zbraknie czasu na pogodzenie ze spinem. Jesteś tego przykładem, w tym roku były tylko muszki ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
geddy
# geddy 2014-01-13 22:20
Wszystko kosztuje niestety. Sam sprzęt na początek to pikuś, można kupić już naprawdę porządny zestaw za 500 zł (uzywana wędka z kołowrotkiem i sznurem) a budzetowo zamknąć się w 200-300 (też uzywane). Problemem jest jak się chce samemu kręcić muchy, szczególnie jeśli dochodzi do tego fakt, ze się je często urywa tak jak u mnie. Niby wystarczy kilka podstawowych narzędzi i materiałów aby zacząć przygodę z kręceniem ale z czasem apetyt rośnie bo widzi się muchy, które chciałoby się zrobić bo są łowne a brakuje np pakunku, flashu, piór, lamet, dubbingów itp. Oczywiście można i kupić setke much za pareset złotych (i np urwać w jeden sezon bo niektóre rzeki lubia połykać muchy) ale dla mnie to nie to. Plusem jest, że raz kupione materiały starczają zwykle na długo.

No i oczywiście dochodzą niezbędne akcesoria jak: smary do sznura, łączniki, przypony koniczne, różnej grubości przyponówki. Spodniobuty, buty, kapelusiki okularki, naszywki, fajki, drewniane strugane ryby, koszule, skarpetki, majtki i co tam jeszcze kultura flyfishingu może sprzedać ;D ;D Bede o tym jeszcze na pewno pisał :)

Każda metoda zabiera kase i czas. W spinningu tez inwestujesz, nie mówiąc o karpiarstwie czy zawodowym łowieniu na bata.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
marek j
# marek j 2014-01-13 22:50
Przemek mam pytanko. Może za wcześnie na tym etapie mojej nauki ale wpadło mi do głowy.
Miejscówki dość głębokie (brodzenie wykluczone) za plecami drzewa jak wtedy podać muchę? Szukać odpowiedniego miejsca czy są sposoby?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
geddy
# geddy 2014-01-13 23:31
Marek - wtedy są minimum dwa rozwiązania - tzw "krótka nimfa" jeśli miejscówka pozwala na podanie nimf końcówką kija w łowisko i przeprowadzenie w jak najdłuższym dystansie na krótkim przyponie (w zasadzie brak udziału sznura). O tak: http://www.youtube.com/watch?v=IMO6rUBZ-wM

Albo dalszy rzut rolowany nimfą lub suchą, polegający na tym, że pętlę tworzymy na wodzie bez potrzeby wymachu w tył. http://www.youtube.com/watch?v=UXj3GyIKeyY

Można tez kombinować i próbować "spuszczać" muchy w dół rzeki jak to się robi często streamerami lub mokrymi (smużące suche muchy nie są najatrakcyjniejsze dla pstrągów a już prawie wcale na taką muchę nie weźmie lipień) albo ominąć to miejsce i szukać lepszego ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Strachu
# Strachu 2014-01-14 10:03
Gratki Przemek. Artykuł kapitalny. Jak napisałeś...,,spinningista łowiący pstrągi wpadnie jak śliwka w kompot,,...święte słowa!! Sam tego doświadczam :lol: . Już się z tego nie wywinę.. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
wedkarz2309
# wedkarz2309 2014-01-21 07:01
Wielkie dzięki Przemku za tego arta ;-)
Dużo mi opowiedziałeś o tej metodzie (i nadal mówisz), ale i z tego, co przeczytałem, dowiedziałem się kolejnych rzeczy :-)
Artykuł w sam raz, dla mnie. Tj., dla kogoś, kto uczy się tej metody i trzymał kij muchowy w ręce zaledwie kilka razy ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
geddy
# geddy 2014-01-21 10:34
I taki był zamysł Mariusz ;) Sam jestem nadal początkującym więc i artykuł kierowany jest też dla dopiero co zaczynających tą ciekawą przygodą.

Mnie za to bardzo cieszą Twoje poczynania z muchówka i pierwsze sukcesy. Moje założenie jest takie że chciałbym zarazić nią kilka osób z WTV :) lub chociaż im przybliżyć tą metodę bo wiem ze dla wielu jest ona trochę tematem tabu a nie taki diabeł straszny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
wedkarz2309
# wedkarz2309 2014-01-21 12:06
O tym, że nie taki diabeł straszny, już się przekonałem :-) Tym bardziej, że najbardziej "obawiałem" się łowienia nimfami, a tymczasem, łowię lipienie "długą nimfą" i po trzech wypadach, mam na koncie, przeszło 60 ryb :lol:

A na wiosnę, będę chciał stawiać pierwsze kroki z "sucharami" ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież