Berkley 2
Cofając się pamięcią, każdemu z nas rysuje się obraz pięknej, nie zurbanizowanej Polski, w której każdy nie mal kawałeczek wody, był zamieszkały przez okazałe ryby…Czasy się zmieniły, my wraz z nim, aby w dobie telewizorów 3D, komórek robiących zdjęcia lepszej jakości niż kiedyś mogliśmy sobie tylko pomarzyć – nie zostać w tyle, uważanym za dziwaka…Zmieniło się samo wędkarstwo, lecz mimo tego, coś pozostało z dawnych czasów. To ryby…

Czy nie pamiętacie malutkiego spławiczka, delikatnie falujacego na tafli wielkiej  zatoki, która tylko dla pędzącej ważki mogła  okazać się za mała? A pod wodą istne akrobacje.  Dziesiątki okoni próbujące podskubywać wówczas najlepszą, a  nie jedno krotnie – jedyna przynętę,  jaką był czerwony robak…

Choć  metody wędkarstwa się zmieniły, pozostały One - ryby…

Ja osobiście darze sporym sentymentem pasiatych wojowników, jakimi sa okonie. I choć łowię je nie co inaczej niż kiedyś,  każdorazowo zwracam im wolność, z nadzieją ze kiedyś wrócą…

Jak łowie? Nie jeden powie – ameryki to Ty nie odkryłeś – lecz odpowiem:  Metodą troka bocznego..

Jak to wygląda od kuchni? A więc tak…

Wędka jaką stosuję, wcale w brew powszechnej opinii – nie jest wklejanką. I nie chodzi o to, że jest do tej metody lepsza – po prostu z przyczyn ekonomicznych…  W moim przypadku jest to shimano catana z wyrzutem do 20g. dl 2.4m. która łowię zarówno pstrągi małymi woblerkami, jak i okonki na boczny trok.  Kołowrotek tej samej firmy wielkości 1000. Taka wielkość wystarczy, chyba ze Ktoś woli większe przełożenie..

Żyłeczka spinningowa o przekroju 0.18mm zgrabnie uzupełnia całość. Jedna uwaga, żyłka w tej metodzie bardzo szybko się skręca, wiec  odpowiedni jej dobór jest bardzo ważny… z reguły tanie żylki skrecają się o wiele szybciej – nie jest to regułą, jednak ja jestem zwolennikiem zasady – raz  drożej – a dłużej... Trzeci rok pod rząd, używam spinningowej żyłki trabucco – i z całą odpowiedzialnością mogę ja polecić każdemu. Po prostu jest DOBRA.

Gdy mamy skompletowany zestaw, pora go odpowiednio zawiązać .

Przeciągamy żyłkę przez przelotki naszego wędziska,  po czym mamy kilka możliwości, albo przywiązujemy  potrójny krętlik, albo podwójny, albo malutkie kółeczko micro ring, lecz ja opisze tą najłatwiejsza, i za równo moim zdaniem najlepszą metodę. Robimy dużą pętle, taką  jak do łączenia żylki z przyponem. Po zawiązaniu jej przecinamy tak, aby krótszy kawałek był jedną trzecią kawałka dłuższego.

Po przecięciu, do jednego końca wiążemy ciężarek z krętlikiem bądź agrafkę do której przyczepimy ciężarek, a do drugiej haczyk, najlepiej z oczkiem o prostym trzonku, lecz nie jest to koniecznością. Tak samo jeśli chodzi o ciężarki. Nie słuchajcie  opinii, ze do tej metody nadaj się tylko ciężarki z wtopionym krętlikiem o kształcie patyczka – owszem są wygodne, lecz równie dobrze może to być każdy jeden ciężarek, nawet przelotowy, zabezpieczony wykałaczką…  ja stosuje 10 -15g

Pytanie do którego końca, co przywiązać? Ja zazwyczaj zaczynam łowienie od przywiązania haka do krótszej części a ciężarka do długiej. Zestaw mniej się plącze a niejednokrotnie po pierwszym rzucie mam brania.

Po zawiązaniu nadziewamy na hak gumowa przynętę  – używam twisterków w różnych kolorach. Mi najlepiej sprawdzają się seledynowe, fioletowe, i perłowe – koniecznie z brokatem…

Sposobów prowadzenia jest około mnóstwo, wiec ja opisze tylko moim zdaniem najbardziej skuteczne.

Jak widzicie na filmach, na tym łowisku w którym własnie  łowie,  prowadzę  przynęte powoli, jednostajnie nawijając  żyłke na kołowrotek. Metodą  prób i błędów, przekonałem sie, ze tam własnie taka taktyka  jest najlepsza, lecz mimo tego okonie często ściągają  gumkę z haka, delikatnie podskubując twisterka…

Jednak gdzieś indziej prowadzę zupełnie inaczej, mianowicie:

Po dotarciu przynety do dna, zostawiam ja chwile w bezruchy, po czym przekręcam kilka razy korbką i czekam 123… i znów zwijam, tak w kolo… Brania sa zazwyczaj wtedy gdy po postoju, ponownie zaczynam nawijać  żyłkę na kołowrotek. Czujemy wtedy, typowe dla okonia  „pukanie”. Musimy zaciąć. Okoń może powtórzyć  atak – ale wcale nie musi…

Jednak gdy brań nie mamy za wiele a zmiany miejsc, oraz przynęt  nie dają pożądanych rezultatów, zmieniam „zawiązanie” Mianowicie, do części dłuższej wiaze hak z przyneta, a sam ciężarek do krótszej. Co zaóważyłem – gdy okoń  jest na braniu  – wpływa to selektywnie i pozwala poławiać większe osobniki tego pięknego gatunku.

Jest to metoda, w której nie jest potrzebny jakis nadzwyczajny sprzęt. Boczny trok można  zawiązac na dowolnym  kiju z kołowrotkiem. Nie  potrzebna jest tez  ciężarówka akcesoriów – wędka pudełko z ciężarkami oraz gumki – ot to tyle. Jeśli w kieszeni kamizelki znajdzie się aparat fotograficzny, wtedy po uwiecznieniu na fotografii  naszego trofeum, będziemy mogli mu  darować wolność , co dla wielu wędkarzy, jest jeszcze wspanialszą chwilą niż same jego złowienie…  Większość rybek dźwigamy na kiju, więc i podbierak  może być pod ręką  - lecz nie koniecznie ...Postępując w ten sposób, może nasze wnuki doczekają się czasów, gdy znów na robaka, będzie można zlowic dwu kilowego „garbusa”…

PS. Małe sprostowanie: ja  zwrotu „garbus” – używam nagminnie, nawet co do małych osobników tego gatunku, gdyz każdy z nich ma szansę dalej rosnąć i kiedyś nabrać wspaniałego garbu.

Pozdrawiam

Zgłaszam na konkurs WTV

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się