Spider Wire 1

- Drapieżne skarby Świętej Anny
Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Szwecję, wiedziałem po powrocie, że to moja druga ojczyzna. Urzekające krajobrazy, życzliwi ludzie, no i przede wszystkim ….wspaniałe ryby.

Kraina archipelagu Św. Anny, pełna tysięcy wysp, wysepek, zatok i trzcinowisk, skalistych brzegów obsypanych szczodrze kamieniami i wielkimi głazami - będzie w moim sercu na zawsze. Jako wędkarz mam żal do Stwórcy, że nasz kraj nie leży właśnie tam, w Skandynawii. Wielu spiningistów odwiedza ten rejon, ale są tacy, którzy w tym roku zobaczą te piękne zakątki po raz pierwszy. I to głównie dla nich są te słowa... 

1ggŻeby dostać się do skarbca z rybami, warto wiedzieć kilka ważnych informacji. Dzięki nim nie stracicie całych dni na rozpoznanie tej olbrzymiej krainy...

Okolice o których mowa zobaczycie na mapie. Łowiska te są położone wokół dużego półwyspu, na którym leży miejsowość Sankt Anna. Byłem zdziwiony, że część szkierów ma klarowną i czystą wodę o pięknym, szmaragdowym odcieniu, a gdzie indziej jest ona wyraznie mętna. Wynika to między innymi z przepływu wód. Są enklawy, gdzie ruchy wody są znaczne – tam mamy świetną przejrzystość. A zastoiska mają wodę mętną. I co za tym idzie – żyzną.
Taka właśnie woda to schronienie i stołówka dla ryb. Kiedyś, jak wpłynęliśmy do takiej zatoki – po raz pierwszy zobaczyłem ławicę płotek, pędzących szybko przed siebie.
I tam też złowiliśmy najwięcej szczupaków, w tym ja miałem szczęście pokonać największego. Tak odsłoniła się tajemnica pierwsza. Wiadomo od dawna, że ścieżki rybich wędrówek są ze sobą powiązane przez cały czas. Duże drapieżniki, szczególnie szczupaki i okonie będą tam, gdzie jest dla nich pokarm.
Ławice dużych śledzi są cały czas pod obserwacją. Ale jest też duża populacja szczupaków i okoni – nazwałem je zatokowymi – które wcale nie podążają za śledziami...

Pięknie ubarwiony czterdziestak Maćka.

Myślę że najwyższy czas wsiadać na łódz. Tym razem ja będę „silnikowym”..! Echosonda będzie potrzebna tylko do uniknięcia płytkich, kamiennych raf.

2gg3gg

Ruszamy. Jest początek czerwca. Szukamy trzcinowisk. Im one rozleglejsze – tym lepiej. Podpływamy powoli na rzut do brzegu. Jeżeli stok od trzcin opada gwałtownie, tu zaglądają duże okonie. Szczupaki najchętniej siedzą w samych trzcinach. Jeżeli jest dość dynamiczna pogoda – fala i wiatr, okonie zaatakują. Fala powoduje zejście drobnicy niżej, i to najważniejszy powód żerowania.

Mówię tu o łowieniu w ciągu dnia. Jeżeli to możliwe – łowimy w dryfie. To bardzo skuteczny sposób na szkierach. Najskuteczniejsze rzuty są w stronę brzegu, oraz równolegle do niego. Pomachaliśmy ? Płyniemy teraz poszukać szczupaków. Jeżeli koniecznie świerzbią nas metrowce, to najpewniej spotkamy je w bliskości rozległych trzcinowisk /im większe, dalej wychodzące na wodę tym lepiej/. Czemu? Tu koncentruje się cały białoryb. Wszystkie możliwe gatunki, mają tu i pokarm i schronienie. A za nimi podążają zębate wszystkich roczników... 

4ggDwa strzały naraz...okonie wpadają jak na awanturę. To są sekundy. Pózniej zapada cisza...

Dla mnie jednak wielką radością jest polowanie na szczupaki w ogóle. Nie trzeba płynąć kilometrów, żeby mieć prawdziwą zabawę. I właśnie teraz płyniemy w takie miejsca. Urozmaicenie na monotonnym brzegu...tam płyniemy. Kępka trzcin, głazy i kamienie, dobrze jak jest zatoczka...Tu będzie na pewno szczupak. Jeżeli dryfując niedaleko brzegu widzimy dno, to spodziewajmy się skoczków – przeciętnie dwu, trzykilowych. One są leniuchami atakującymi z miejsca, płytka woda daje im te możliwości.
Teraz musimy naszą przynętę rzucić z wielką wprawą pod sam brzeg. Błysk ciała atakującego drapieżnika – zacinamy ! Jest ! Tak obławiamy praktycznie całe brzegi.
Jeżeli natrafimy na miejsce takie jak wyżej opisałem, a pod łodzią nie widać dna – to tu może walnąć porządny szczupak. Duże egzemplarze chętnie zajmują takie miejsca. W czasie ostatniej wyprawy tak właśnie było. Równe dziewięćdziesiąt centymetrów, kłapnął na trójkę, żółtego Meppsa Aglię. Rory który go wyholował, miał niezłą jazdę. To była jego ryba życia...

 

5gg

Ostatni raz użyłem chwytaka.... można podebrać ręką, ale ryba musi być zmęczona

6gg

Klasyczne miejsce... tu nie może go nie być. Narożnik, kamienie w wodzie. Tu zlowiliśmy kilka szczupaków 


Cierpliwie, pomału obławiamy w ten sposób długie setki metrów brzegu. Nie wszędzie trafimy na skupiska ryb. Obszar tej pięknej krainy to dziesiątki kilometrów kwadratowych. Trzeba tylko bacznie obserwować wodę, a emocji nie zabraknie.

Mój rekord to jedenaście szczupaków, łowiłem od piątej do dziesiątej rano. Najmniejszy ważył około kilograma, największy około czwórki. Oczywiście wróciły do wody... 

7gg

Coś mi za twardo z tym obrotowym śledziem... 


Słów kilka o sprzęcie i przynętach. Osobiście jestem wrogiem plecionek. Widzę sens ich stosowania przy łowieniu sandaczy oraz sumów. Koledzy, którzy mieli plecionki i pancerne 50-cio gramowe kije – kilkakrotnie walczyli ze splątaniem na szpuli.
Na szwedzkim safari używam tylko żyłek, ale drogich, wysokiej klasy. Najczęściej jest to przekrój 0.20 – w zupełności wystarcza do pokonania nawet metrowego szczupaka.
Oczywiście walka jest dłuższa, ale czy to nie ona jest tu najważniejsza? Delikatny zestaw pozwala nam na między innymi na precyzyjne rzuty, a to jest bardzo ważne. Łowienie „grubo” nam to bardzo utrudni.


Jeśli chodzi o przynęty – ja poszedłem drogą najbardziej oczywistą. Ponieważ śledzie są pokarmem dobrze znanym, często używałem woblera do nich podobnego – Dorado Stick, schodzący do trzech metrów. Również znakomicie sprawia się obrotówka HRT, srebrna, zwłaszcza na płytkiej wodzie.


Bardzo skuteczne są Meppsy, duże numeracje, Aglia, Comet i Long. Znajomi kusili ryby twisterami, z dobrym skutkiem. Wędkarze używają skutecznie wszelkich przynęt. Dużo ważniejsze jest to, jak tą przynętę rybom prezentujemy, a przede wszystkim miejsce i czas !

Mam nadzieję że tych kilka spostrzeżeń pomoże tym z was, którzy będą tam po raz pierwszy. Ryb tam jest naprawdę zatrzęsienie. Tym bardziej uszanujmy tamtejsze prawa i zwyczaje, a Święta Anna na pewno to obficie wynagrodzi... 

9gg

Takich skoczków jest najwięcej. Niektóre dają czadu. Śledzie im służą !




Komentarze   

Hektores
# Hektores 2011-03-09 19:16
Świetne fotki ,świetna przygoda ,Super art .Daje 5 *****
I czekam na następne
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
kowson77
# kowson77 2011-03-09 20:20
Piękne ryby *****
A i widzę, że Kolcz na wyprawę się załapał, dobrze, że łodzi nie zatopił :D Ten świat jest taki mały. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Karol
# Karol 2011-03-10 09:49
Jako że znam ten teren bardzo dobrze, pozwolę sobie na kilka uwag. Koledzy łowili na początku czerwca a więc jak na szkier - nieco późno. Rok temu ze względu na "zimę stulecia" w Szwecji oprócz strat materialnych (wiele domów na półwyspie zawaliło się od nadmiaru śniegu)także natura była bardzo zdezorientowana - ogromne ławice śledzia dopiero gromadziły się na 8-10 metrowych blatach, a okonie dopiero były w tarle. Nawet oficjalne święto śledzia połączone z rodzinnym wędkowaniem zostało przesunięte w czasie. Jeżeli chodzi wyposażenie łodzi - oprócz dobrej echosondy proponuję wyposażyć się w GPS z mapami okolicy - to znacznie ułatwia namierzenie dobrej miejscówki wśród wysp a także... powrót do domu. Koledzy na zdjęciach nie posiadają kamizelek asekuracyjnych - to wymóg - bardzo restrykcyjny. Rozumiem że było już bardzo gorąco ;) ale w przypadku spotkania ze służbami - nie ma tłumaczenia. Jeśli chodzi o miejscówki... hmm. Wiele z wysepek stanowi naturalne siedliska ptactwa o czym informują bardzo wyraźne tablice. Zwykle nikt nie ma nic przeciwko wędkarzom łowiącym w pobliżu - za wyjątkiem "ścisłych" miejsc lęgowych - które są zaznaczone na wszystkich dostępnych mapach - tych elektronicznych również. Nie zgadzam się z autorem artykułu co do sensu używania ciężkiego sprzętu, szczególnie że poleca on łowienie wzdłuż rozległych trzcinowisk. Dobra plecionka o wytrzymałości 30 lb pomoże nam uniknąć strat w arsenale przynęt, proszę pamiętać iż łodygi trzcin w wodzie słodko-słonej pokryte są krzemionką. Stosowanie nawet najlepszych żyłek mija się z celem (za szybko się przecierają). Autor odradza stosowanie wędzisk o c.w 50 gram. Przyznam że jestem dość zdziwiony tak śmiałą teorią a także gamą stosowanych przynęt wędkarskich. Na przełomie maja i czerwca kiedy szczupaki wyraźnie już opuszczają swoje wiosenne stanowiska praktycznie nie stosuje się błystek obrotowych (na okonie owszem) - 85% szczupaków o wymiarze powyżej 75 cm łowi się na gumy (12-15 cm) oraz na jerki. Mistrzami w tej dziedzinie są koledzy pod przewodnictwem renomowanego przewodnika wędkarskiego Pana Roberta T. Autor wybrał inną metodę - i cieszę się bardzo że połowił na blaszki - mnie od kilku lat wczesną wiosną ta sztuka się nie udaje. Zgadzam się że należy się znaleźć we właściwym miejscu i czasie - ryby są nie przewidywalne. Bywa że na brania trzeba poczekać kilka godzin ale ta woda wynagradza cierpliwość. Podobnie dziwnie brzmi teoria o plątaniu się linek... to chyba kwestia umiejętności?? Na koniec chciałbym rozwinąć wątek praw i zwyczajów. Wspominałem o lęgowiskach. W dobrym tonie jest też nie zakłócać spokoju innym osobom - bez ważnego powodu nie podpływa się do cudzych gospodarstw czy pomostów. Pamiętajmy też o napojach wyskokowych - w przypadku kontroli - możemy być zaskoczeni prośbą o dmuchanie w balonik. Jeżeli ktoś lubi jeść ryby - polecam poszukać śledzi - smakują wyśmienicie. Oczywiście wolno również zabrać szczupaka (jak kto lubi) - proszę pamiętać jednak iż wolno wam zabrać na łódkę tylko dwie sztuki w wymiarze nie przekraczającym 75 cm. Zapomniałem też o bardzo istotnej rzeczy: na Szkierze Sw. Anny obowiązuje całkowity zakaz trolingowania. Co nie oznacza że "miejscowi" nie trolują ;) Powiem tak, im łatwiej... ;) Sam szkier jest bardzo fajnym łowiskiem - ale nie oznacza to że ryby same wskakują do łódki... Pamiętajcie o tym.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-03-10 16:04
Fajny artykulik, dość oryginalnie napisany ;-)
Ehh, aż się chce nad wodę wyskoczyć....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
norbiko
# norbiko 2011-03-11 19:49
Nie powiem, tekst inspirujący do wyjazdu na takie rybobranie.
*****
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
alpamayo
# alpamayo 2011-03-11 22:40
Witam.

Przeczytałem artykuł Gilberta ”Na ryby do Szwecji! - Drapieżne skarby Świętej Anny” a potem komentarze… Zacznę od pozytywnych doznań.
Autor szczerze na portalu wędkarskim dzieli się swoim doświadczeniem i emocjami ze swojej wyprawy. Czyta się to przyjemnie. Ogląda fotki również. Zaczynasz się wczuwać w atmosferę tych miejsc. Przypominać sobie swoje wyjazdy do Szwecji…
Na zakończenie Gilbert pisze:
„Mam nadzieję że tych kilka spostrzeżeń pomoże tym z was, którzy będą tam po raz pierwszy. Ryb tam jest naprawdę zatrzęsienie. Tym bardziej uszanujmy tamtejsze prawa i zwyczaje, a Święta Anna na pewno to obficie wynagrodzi... „

Do tego momentu jest SUPER J

Potem komentarz Karola który sprowokował mnie do napisania tego komentarza: „Jako że znam ten teren bardzo dobrze, pozwolę sobie na kilka uwag.” Skoro Karol może to ja też. Choć nie powiem, że znam tak dobrze jak Karol. Byłem tam tylko cztery razy a na szczupaka do Skandynawii jeżdżę od 1998 r. Oto cytaty Karola:
· Koledzy łowili na początku czerwca a więc jak na szkier - nieco późno
· oprócz dobrej echosondy proponuję wyposażyć się w GPS z mapami okolicy
· Koledzy na zdjęciach nie posiadają kamizelek asekuracyjnych - to wymóg - bardzo restrykcyjny
· Nie zgadzam się z autorem artykułu co do sensu używania ciężkiego sprzętu
· proszę pamiętać iż łodygi trzcin w wodzie słodko-słonej pokryte są krzemionką
· Stosowanie nawet najlepszych żyłek mija się z celem
· praktycznie nie stosuje się błystek obrotowych
· Mistrzami w tej dziedzinie są koledzy pod przewodnictwem renomowanego przewodnika wędkarskiego Pana Roberta T.
· Podobnie dziwnie brzmi teoria o plątaniu się linek... to chyba kwestia umiejętności??
· Pamiętajmy też o napojach wyskokowych - w przypadku kontroli - możemy być zaskoczeni prośbą o dmuchanie w balonik.
· Sam szkier jest bardzo fajnym łowiskiem - ale nie oznacza to że ryby same wskakują do łódki... Pamiętajcie o tym.

Jestem przekonany, że ludzie na portalu WTV to inteligentne osoby i sami ocenią rady Karola. Mnie one pachną „pouczaniem”.
Uważam, że nie jest ważne czy ktoś używa ciężkiego sprzętu. Obrotówki czy jerki. Plecionki czy żyłki. O tych ważniejszych rzeczach napisał autor w swoim artykule.
Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Karol
# Karol 2011-03-12 10:10
Bardzo proszę Kolegę alpamayo aby powstrzymał się od zamieszczania kąśliwych uwag dotyczących mojego komentarza do artykułu. Nie mam zamiaru wdawać się w polemikę z kimś kto mało sprawnie wyrywa z kontekstu mojej wypowiedzi poszczególne elementy. Mój komentarz nie miał na celu pouczania nikogo ani oceny inteligencji forumowiczów. Był raczej skierowany do tych z Kolegów którzy planują w najbliższym czasie wyprawę na szkiery. Niektórzy uczą się na błędach innych i dlatego zdecydowałem się podzielić z moimi refleksjami i doświadczeniami. Wprawdzie ryby w Skandynawii łowię od czasów studenckich nie uważam się za "mistrza" czy jakikolwiek autorytet. Po prostu łowię częściej tam niż tutaj. Przy okazji przepraszam Autora artykułu za umieszczenie w komentarzu moich uwag bez merytorycznego odniesienia się do jego treści. Moim zdaniem misją forum wędkarskiego jest wymiana doświadczeń ale także dyskusja o czym Kolega alpamayo zdaje się nie pamiętać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
alpamayo
# alpamayo 2011-03-12 10:55
Zgadzam się z kolegą Karolem cytat („Moim zdaniem misją forum wędkarskiego jest wymiana doświadczeń ale także dyskusja o czym Kolega alpamayo zdaje się nie pamiętać.”)
Widzę że za bardzo wziął sobie do serca to co napisałem. A napisałem tylko moje odczucia po przeczytaniu artykułu i jego komentarza. Ja mam inne doświadczenia – kolega inne J Na tym polega dyskusja i wymiana doświadczeń o czym kolega Karol znowu poucza w odpowiedzi na mój komentarz. Więcej luzu kolego Karolu. J Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Garbus
# Garbus 2011-03-12 11:03
Widzę że zaistniała potrzeba arbitra a więc jestem :lol:
przeczytałem uważnie cały tekst oraz wszystkie komentarz i niestety muszę powiedzieć że kolega alpamayo chyba za bardzo się rozpędził lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem bądź też nie rozumie zasad na tym portalu. Obiektywnie oceniając sytuację muszę zgodzić się z Karolem który w swoim komentarzu nie zawarł ani obraźliwych treści ani innych rzeczy po których autor mógłby czuć się w jakikolwiek sposób obrażony w takiej sytuacji nie rozumiem Twojego komentarz kolego alpamayo?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Gilbert
# Gilbert 2011-03-12 12:03
Koledzy...dziękuję za komentarze ! Moja rola i przyjemność, to pisać, a wasza - oceniać. Karolu, nie chciałem z porady dla jadących na szkiery po raz pierwszy robić encyklopedii...zwięzła forma, to dla mnie podstawa. Nie będę się odnosił do poszczególnych uwag, poza tym, że może nie każdego stać na GPS, dziwi mnie trochę wzmianka o Robercie T. Czy chodzi o Roberta Taszarka ? Poznałem go, wpadliśmy do Valdemarsviku, jest to przesympatyczny, życzliwy człowiek, znakomity wędkarz i przewodnik. Słuchał mnie z takim samym zaciekawieniem, jak ja jego. Mimo że na jerki nie łowię, i nie zamierzam. Nie jestem guru, ale nie mam żadnych kompleksów. Godziny spędzone na szkierach, to niezwykłe chwile, setki zdjęć i dziesiątki filmów. Myślę że starczy to na wiele artykułów, które postaram się sukcesywnie pisać. Masowa turystyka wędkarska do Szwecji - to także problemy, nie tylko korzyści ! Miejsce na Świętej Annie znalazłem sam, dzwoniąc z Polski. Wykonałem około 10 telefonów. Udało się w końcu. Mój upór został nagrodzony. Dodam, że reguły dotyczące połowu ryb były tam do zeszłego roku inne, niż w miejscach gdzie istnieje turystyka zorganizowana. O tej, i innych sprawach postaram się napisać w następnym materiale.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
daeer
# daeer 2015-12-04 12:31
Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie innego rozwiązania niż wyjazd do Norwegii czy Szwecji właśnie bez wsparcia organizatora - wszystko załatwia, a ja mogę zająć się tylko miłym spędzaniem czasu. Zajrzyj pod adres http://przewodnicywedkarscy.pl, tam masz pełno ofert takich wypadów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
spinn76
# spinn76 2015-12-04 19:09
A ja tam nie muszę wyjeżdżać za granice aby połowic ryby.Starcza mi nasza POLSKA.Bo nie wszystkich stać na jakikolwiek wyjazd.Dla mnie to na ryby wyjeżdżają za granice Ci co w Polsce nie potrafią łapać ryb lub po prostu mają za dużo kasy.Ot cała prawda.Ale to jest tylko Moje zdanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież