Berkley 1
W związku z tym, że porada ma być na dowolny temet wędkarski, niekoniecznie związany z wędkarstwem morskim, czystej przekory chcę zaproponować domową produkcję pilkerów metodą Ctrl+C, Ctrl+V (ileż to wspaniałych referatów powstało tą metodą).

pilkery
Co mnie zainspirowało do podjęcia tego tematu? Po pierwsze nadmiar czasu do rozmyślania, po drugie, lubię takie wyzwania i w końcu ekonomia – tak jest taniej.


Potrzebujemy: 

gips (cena około 3zł za 2kg)
drut stalowy nierdzewny, najlepiej o średnicy 1,3mm
pilker (jako wzór)
ołów (ja poszedłem po kosztach i stopiłem stare ciężarki gruntowe) i/lub cyna
folia aluminiowa
jajniki (tak mój syn ostatnio nazwał wytłaczankę na jajka)
olej roślinny
karton po mleku lub soku
młotek
kombinerki


Przepis:

1. Karton po soku przecinamy tak, aby swobodnie zmieścił się tam pilker, następnie do połowy wypełniamy go rozrobionum gipsem.

2. Pilkera rozbrajamy (zdejmujemy kółka i kotwicę) i smarujemy olejem roślinnym po czym odciskamy go w gipsie. Można poczekać, aż gips zacznie powoli wiązać i po prostu wcisnąć pilkera tak, aby zanużył się do połowy i aby wszystkie oczka z drutu były odciśnięte, ale nie zanużone całkowicie.

3. Obok pilkera wciskamy jeden, wycięty jajnik, aby zrobić lejek do wlewania ołowiu.

4. W gipsie przy brzegu "naczynia" możemy zrobić kilka wgłębień, aby pomogły nam one później przy składaniu formy.

5. Gdy gips stężeje, delikatnie wyciągamy pilkera, nasze "naczynie" możemy rozciąć na brzegach i wyjąć dolną częć formy a następnie całość dobrze wysuszyć. Zazwyczaj przez 48h trzymam je na grzejniku a następnie wygrzewam w piekarniku, stopniowo zwiększając temperaturę do 250°C.

6. Po wyschnięciu formy wkładamy w nią pilkaera i jajnik po czym całość obficie smarujemy olejem (można gips wcześniej zagruntować i wysuczyć). Rozrabiamy porcję gipsu i zalewamy pilkera dość grubą warstwą (jeśli warstwa będzie cienka może pękać).

7. Gdy gips zwiąże i lekko podeschnie, rozdzielamy formy. Jeśli idzie to opornie możemu użyć do tego młotka, węższą stroną młotka trzeba stuknąć parę razy w łączenie dwuch warstw.

8. Wyjmujemy pilkera i jajnik, ponowne szuszenie i forma gotowa.

9. Z drutu nierdzewnwgo robimy stelaż, tak aby oczka pasowały do formy i zamykamy formę ze stelażem.

10. Formę wsadzamy do piekarnika i rozgrzewamy do temperatury 250°C, jeśli boimy się że forma nie jest szczelna, możemy ją owinąć folią aluminiową, ale jepiej tego nie robić - podsuszymy dodatkowo formę.

11. Równocześnie roztapiamy ołów, osobiście do puszki ze starymi ciężarkami dodaję trochę cyny, powinno to obniżyć temperaturę krzepnięcia, co da nam więcej czasu na zalewanie form.

12. Gdy ołów się roztopi, wyjmujemy gorącą formę z piekarnikia (kuchenne rękawice wystarczą), przy pomocy kombinerek ostrożnie chytamy puszkę i powoli wlewamy ołów przez dziurkę po jajniku. (UWAGA, JEŚLI FORMA NIE BĘDZIE W PEŁNI WYSUSZONA, OŁÓW BĘDZIE Z NIEJ WYCHLAPYWAŁ)

13. Gdy wszystko ostygnie, wyjmujemy pilkera. Odcinamy nadmiar ołowiu, slifujemy, uzupełniamy lutownicą ewentualne dziury i mamy pilkera gotowego do malowania, uzbrojenia i ... POŁAMANIA KIJA.

P3040192P3040196

P3040201P3040205

P3070207P3070209

P3070216P3070226

P3070228P3070230

P3070234

P3070240

Komentarze   

łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-03-11 08:54
No i co, no i co ? Polak potrafi, nie? :lol:
Piotrek, gratuluję fajnego pomysłu. Teraz tylko pomalować gadzinę i do wody 8)

Ile czasu zajmuje Ci odlanie takiego pilkera? Zakładając, że formę masz już gotową. Z godzinkę? Dwie?
Skierosiek
# Skierosiek 2011-03-11 09:43
patrz a w robocie nigdy się nie przyznał że pilkery leje :) gratuluję pomysłowości :)
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-03-11 09:50
Bo to mięsiarz :-*

Tylko ciekawe jak z malowaniem będzie? Czy zwykła farba w sprayu nie będzie odchodzić po wyschnięciu?
Skierosiek
# Skierosiek 2011-03-11 10:20
na ołowiu nigdy nie malowałem :) a Piotrek jak ten woblerek kilkuczęściowy-chyba szczupaczek miał być albo cuś??
grześ
# grześ 2011-03-11 22:46
Piotrusiu patent jest bardzo dobry-też jestem ciekawy jak wyjdzie malowanie :)
patark
# patark 2011-03-13 12:42
Gdy są gotowe formy, produkcja idzie dosyć szybko, w godzinkę można się wyrobić z kilkoma sztukami i to z oszlifowaniem. Co do malowania, to wydaje mi się, że najważniejsza będzie ostatnia warstwa bezbarwnego lakieru. Zresztą kupne pilkery też tracą farbę po kilku godzinach stukania w piach. Niestety na razie nie uda mi się ich pomalować, bo nie będzie mnie w pracuni przez duższy czas, więc tego sprawdzę bez malowania. A tak w ogóle, to się zastanawiam, czy na 60m kolor jest taki istotny, tam praktycznie nie dociera świato. Czasami odnoszę wrażenie, że kolor jest gównie dla wędkarza, który ma 250g ale zielony, więc kupi jeszcze niebieski, bordowy i ...
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-03-13 20:32
Z tym kolorem ... to sam nie wiem. Rozsądek podpowiada, że na 60 czy 70-u metrach kolor nie ma znaczenia. Ale jak wytłumaczyć fakt zdecydowanie większej skuteczności przywieszki w jednym kolorze, od takich samych ale w innych barwach? A miałem wiele okazji do weryfikacji moich spostrzeżeń i przeważnie okazywało się, że ryby różnie reagują na różne kolory...
Chociaż zgadzam się w 100%, że bogata kolorystyka działa głównie na nas - nabywców :-*

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się