Berkley 2

Chcąc scharakteryzować nieco tytułowego typa, w myślach widzę kogoś tajemniczego, kogoś zawadiackiego, rzec by można hulakę.

Widzę kogoś kto nie boi się ciemności a może to właśnie pod jej panowaniem czuje się swobodniej i pewniej. To właśnie noc daje mu przewagę, czyniąc go jeszcze bardziej tajemniczym i nieznanym. Należy raczej do samotników i wszystkie rozważania zachowuje dla siebie. Często na samą myśl o takim typie, spotkanym na swej drodze, ogarniętej całunem ciemności, dostać można nieprzyjemnych dreszczy. Konkludując, taki „Typ sod ciemnej gwiazdy” budzi respekt a może nawet strach czy przerażenie. Nie o opisach, ludzkich charakterów jednak chciałbym się rozwinąć.  Pozwoliłem sobie na tą subiektywną charakterystykę aby zobrazować jak ja postrzegam nocnego łowcę - suma.

asum
Moje doświadczenie z sumami jest stosunkowo niewielkie, bo ganiam za nimi zaledwie kilka lat. Są przecież tacy, którzy spędzili nad wodą, uwikłani w „sumową łamigłówkę”, całe swoje życie i słusznie twierdzą, że niewiele o birbancie  wiedzą. Jednak tropiąc zachowanie, przyzwyczajenia, nawyki i słabości wąsatego można zaobserwować pewne prawidłowości.

Cały Boży, wakacyjny dzień kiedy słońce intensywnie operuje i wszelkie stworzenia korzystają z jego blasku, ten siedzi skryty w najgłębszym miejscu, gdzieś gdzie ani promienie słoneczne ani nieproszeni goście nie będą go niepokoić. Leniwy, ospały ,z wielką niechęcią z ukrycia spogląda na kąski, którymi wędkarze próbują go oszukać. Jednak ani myśli wygramolić się z wygodnego, chłodnego legowiska.  Taki senny pozostaje do późnego popołudnia. Im bliżej zachodu słońca sum staje się jakby żywszy, jakby bardziej ciekawy świata. Gdy słońce skryje się za horyzontem opuszcza swoje „legowisko” aby zmienić się z ospałego „miśka” na błyskawicznego, bezwzględnego i zdeterminowanego pogromcę białorybu. Kiedy temperatura powietrza nawet nocą nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza aktywność suma wzrasta do niewyobrażalnego stanu. Pożera wszystko co napotka na drodze nie gardząc nawet najmniejszym robaczkiem. Jak na nocnego łowcę przystało, pod osłoną ciemności, zapuszcza się na płycizny trzebiąc hurtem ukleje. Bywa, że głuszy je potężnym atakiem po czym już spokojniej jedną po drugiej „wtrąca” do swego wielkiego, gumowego żołądka. Z reguły im wieczór jest cieplejszy tym sum wydaje się być bardziej głodny.

Apogeum swojej aktywności, jak na prawdziwego „zawadiakę” przystało, przejawia w parne i burzowe wieczory. Gdy powietrze jest ciężkie jak ołów aż ciężko oddychać, gdy pot zalewa plecy nawet podczas odpoczynku a w oddali słychać pomruki zbliżającej się burzy sum zachowuje się jak ułan po opanowaniu gorzelni. Drobnica grupuje się w stada i w bezruchu czeka na nadejście burzy a birbant w pełni z tego korzysta zasysając każdy napotkany kąsek.

Nie bez kozery sum nosi przydomek króla polskich wód. To on dzierży berło pierwszego pogromcy, to on mimo nieporadnego wyglądu potrafi zaatakować z niesamowitym impetem i szybkością, to przecież on wyciska poty z czół wędkarzy swą walecznością i nieustępliwością podczas holu, to wreszcie on osiąga największe rozmiary w toni polskich wód. Król może być tylko jeden i jest nim właśnie sum.

sum 

Sumowe Menu - jak i czym częstować

Jadłospis suma jest naprawdę bardzo szeroki i rozmiarem przypomina raczej książkę telefoniczną niźli kartę dań. Tak jak już wspominałem na pierwszym miejscu, jako danie główne, można wpisać białoryb. Czyli przede wszystkim ukleje, płocie, krąpie, leszcze, klenie itp. Rzecz jasna nie ominie innego gatunku ryby, którą ma w zasięgu paszczy. „Na mniejszy apetyt” można zaserwować wątróbkę, kurze jelita, pęk rosówek, pijawki, żabę, małża czy nawet raka.
Tak naprawdę wszystko to co stanowi źródło białka i się rusza bądź do niedawna ruszało. W sumowym menu nie może zabraknąć turkucia podjadka. Ten paskudny i wstrętny robal to po prostu sumowy rarytas, taka wisienka na torcie. Niektórzy sumiarze uważają, że turkuć potrafi tak zawrócić sumowi w głowie iż ten traci odruchy samozachowawcze. Zero ostrożności tylko chęć pożarcia „deseru”.

Teraz kilka zdań na temat gdzie podać przynętę. Jeśli nad wodą jesteśmy wczesnym popołudniem a słońce mocno grzeje, przynętę należy podać głęboko. Jak najgłębiej w miejsce gdzie sum może mieć schronienie. W rzekach będą to głębokie rynny, doły, jamy itp.
Za zwalonymi drzewami we wszelkich zagłębieniach gdzie sum może się skryć przed światłem dnia. Wieczorami gdy sum zaczyna nieśmiało wyglądać z jamy, zestaw najlepiej posłać na tak zwany „kant” czyli na pograniczu płytszej i głębokiej wody. Gdzieś w pobliże miejsca odpoczynku ale już nie na dno rynny. To samo należy robić rankiem kiedy sum z płycizna zaczyna zawężać swój teren żerowania i powoli udaje się na dniową drzemkę.

Po zachodzie, aż do wschodu sumów należy spodziewać się w płytkich partiach wody. Wszędzie tam gdzie jest obfitość pożywienia. Dobrą miejscówką mogą okazać się te fragmenty wody gdzie „oczkuje” drobnica. Dobre będą wszelkie przykosy. Unikać należy jedynie miejsc gdzie rzeczny nurt sypie piachem. Po pierwsze, przynęta szybko znajduje się pod jego warstwą a po drugie istotniejsze sum także takie miejsca pomija. Nie lubi bowiem czuć piachu w skrzelach. Co innego jeśli mamy do czynienia z dnem mulistym, te jak najbardziej powinniśmy wziąć pod uwagę.

sum

Pogoda

O pogodzie dość sporo napisałem we wstępie ale to nie wszystko co powinniśmy wiedzieć. To co sprzyja łowom to upalne wieczory, najlepiej burzowe i parne. 
Trzaskające grzmoty i błyskawice przeszywające granatowe niebo kuszą zawziętych pogromców wąsali do przesiadywania nad wodą. Tu trzeba pamiętać o ryzyku na jakie jesteśmy narażeni machając węglową wędką podczas szalejącej burzy.  Można przyjąć zasadę, że im dzień ciemniejszy i bardziej pochmurny to wydłuża się okres żerowania suma. W takie właśnie dni sum potrafi rozpocząć żerowanie o 17:00 po południu aby zakończyć ok. godziny 10:00 dnia kolejnego.
Podczas słonecznej aury czas żerowania skraca się znacznie i wg. moich doświadczeń na pierwsze brania można liczyć dopiero po godzinie 19:00, natomiast rano żerowanie ustaje już ok. godziny 7:00. Oczywiście nie wolno tego przyjmować jako szablon a pewną prawidłowość. Historia przecież zna przypadki kiedy to wędkarz świętował sukces w samo południe wygrywając z pięknym sumem.

Kiedy za oknem hula wiatr a temperatura nie przekracza 20 stopni odpuszczam wyprawę na wąsatego. Zwykle w taką pogodą jego aktywność jest mizerna a udręka z wiatrem nie należy do przyjemności. Lepiej wówczas pochodzić za okoniem w myśl przysłowia „że na fali okoń wali”.

sum

Tak pokrótce można scharakteryzować wąsatego rozbójnika. Oczywiście wszystko to co powyżej przeczytaliście jest napisane w oparciu o moje spostrzeżenia i doświadczenia. Z tego powodu jak również dlatego, że sam sum jest rybą nieprzewidywalną nie należy tego traktować jako szablon. Gotowej recepty jeszcze na łowienie wielkich sumów nikt nie znalazł i miejmy nadzieję, ze do tego nigdy nie dojdzie.

Powodzenia w rozpoczętym sezonie sumowym!


Komentarze   

norbiko
# norbiko 2011-07-13 00:07
Zainteresował mnie twój artykuł a treść wciągnęła bez reszty... Gratki Mateusz, pisz więcej. My chcemy więcej! :-)
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-07-13 08:29
Bardzo fajny tekst, wciągający. Czyta się jednym tchem i z uśmiechem na twarzy ;) I chyba o to chodzi...? ;)
Do tego przepiękne zdjęcia, a zwłaszcza to z poranną mgłą ( no Mateusz, chyba że jest to dym z ogniska przy którym Kuba suma "skwierczy" na śniadanko :D hahaha ).
gratki za dobry tekst
artzgodka
# artzgodka 2011-07-13 10:08
Czyta się miło ale... no właśnie wszystko to już zostało napisane, generalnie czytając ten artykuł mam trochę wrażenie, że czytam J. Jóźwiaka a to pewnie dla tego, że tak jak napisałem wcześniej wszystko to już opisywali dużo wcześniej inni ludzie.
Gdybyś dodał do tego konkretny opis polowania na suma zwieńczonego sukcesem - taka retrospekcja to było by coś
kowson77
# kowson77 2011-07-13 11:07
Podobno zagościsz w Warszawie na dłużej, będzie okazja wybrać się na suma. ;)
*****
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-13 14:43
Cytuję artzgodka:
Czyta się miło ale... no właśnie wszystko to już zostało napisane, generalnie czytając ten artykuł mam trochę wrażenie, że czytam J. Jóźwiaka a to pewnie dla tego, że tak jak napisałem wcześniej wszystko to już opisywali dużo wcześniej inni ludzie.
Gdybyś dodał do tego konkretny opis polowania na suma zwieńczonego sukcesem - taka retrospekcja to było by coś


Heh no raczej koła drugi raz nie wynalazłem. Mam też świadomość że nie dorastam do pięt wielu sumiarzom. Nie mniej jednak nie każdy miał przyjemność czytać wspomnianego J. Jóźwiaka więc mój tekst niech będzie tego namiastką:)
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-13 14:44
Cytuję kowson77:
Podobno zagościsz w Warszawie na dłużej, będzie okazja wybrać się na suma. ;)
*****


Jeśli tylko do tego dojdzie przy pierwszej okazji nauczę Was łowić ryby:):):)
zebxxl
# zebxxl 2011-07-13 18:36
Cytuję norbiko1:
...
Gratki Mateusz, pisz więcej. My chcemy więcej! :-)

Nie tylko chcemy ale domagamy się więcej :-) .
Sam tekst jest bardzo "lekki" i wielką przyjemnością się go czyta, co do zdjęć - to są dobrze dobrane (ale chyba jeszcze brakuje jednego?).
Gratki za całość. :lol:
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-13 22:12
No, zdjęcia z ogromnym sumem:):):)
rooster
# rooster 2011-07-14 00:13
Czytając twój tekst widziałem wielkie i żarłoczne sumiska, brak fotek rozbójnika naszych wód pobudził moją wyobraźnie po całości. Proszę o kontynuacje tego co zacząłeś, to co napisałeś jest jak dla mnie dopiero przedsmakiem... cz.1 (wstęp). Pozostaje cz.2 (akcja) i 3(podsumowanie) ..... ale jestem nienażarty co? Jak ten sum ;-) Więc łap za kij i śmigaj nad Wisłę z robakami :D *****
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-14 01:32
Cytuję rooster:
Czytając twój tekst widziałem wielkie i żarłoczne sumiska, brak fotek rozbójnika naszych wód pobudził moją wyobraźnie po całości. Proszę o kontynuacje tego co zacząłeś, to co napisałeś jest jak dla mnie dopiero przedsmakiem... cz.1 (wstęp). Pozostaje cz.2 (akcja) i 3(podsumowanie) ..... ale jestem nienażarty co? Jak ten sum ;-) Więc łap za kij i śmigaj nad Wisłę z robakami :D *****

w sobotę już będą sumiska na fotkach:)
Longin
# Longin 2011-07-14 12:30
Protestuję! Dlaczego sum ma być typem z pod ciemnej gwiazdy! Taką sympatyczna mordkę ma! :-) Tekścik fajny, dobrze się czyta. :D
norbiko
# norbiko 2011-07-14 12:34
Mordę..wielkości kubła na wodę...buzi bym mu nie dał :lol:
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-14 16:33
To że ma mordę jak kubeł na wodę to jedno ale nie wiem czy wiecie4 że sum po holu często ma w zwyczaj żygnąć sobie tym co już zdążyło się nieco przetrawić w jego żołądku. Czyli może się zdarzyć niemiła niespodzianka podczas całowania. Jakieś pijawki, małże ślimaki i inne nadtrawione paskudztwa mogą przyozdobić popiersie całującego:):):):)
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-07-14 16:50
...z dwojga złego lepiej górą... ;) Ja dwa lata temu pojmałem około metrowego wąsatego i obfajdał mnie tak perfidnie, że klepało dwa dni....
W zeszłym sezonie kolega z którym byłem na łódce wyjął sumka około 140cm - tak się zerżnął, że nawet zdjęć nie robiliśmy tylko szybko gada do wody - niech tam sadzi, a nie na pokład ;)
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-14 18:24
Proszę o nieużywanie wulgaryzmów.
admin
łysy-wąż
# łysy-wąż 2011-07-14 18:25
dobrze że wylot ma mniejszy niż wlot.....
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-14 18:39
Wniosek z tego, że lepiej go zajść od tylca:) Mniejszy uszczerbek na zdrowiu:)
pisaq
# pisaq 2011-07-17 15:15
Przeczytałem ten tekst po pierwszej tegorocznej zasiadce za sumem.
Czytając Twe słowa, Mateuszu, podjarałem się niczym Arab na kurs pilotażu.
Parno, duszno, gorąco, na horyzoncie burza! Pogoda na suma! Czym prędzej, po pracy, uderzyłem nad wodę! W półmroku rozkładałem gruntówki, nabijałem na hak śmierdzącą wątróbkę (fee!)i wijące się rosówy. Zasiadka zakończyła się szybką ewakuacją przez las, spowodowaną ulewnym deszczem i nadciągającą super-burzą.
Napisałeś gdzie, czym, na co i nawet kiedy, ale nie wziąłeś pod uwagę jednego.
Słabo bioro... bo nie zarybiajo :D
mateuszwos
# mateuszwos 2011-07-17 23:47
Ano nie zarybiajo... Ale za to często lejo w łeb sumki wielkości opuchniętej kijanki... Teraz w Wiśle to rzadko który ma okazję dorosnąć do rozmiaru krawata. Wiecie ile małych sumków może być na odcinku 100 metrów w Wiśle? 4 wędzarnie, 7 zamrażarek, 130 kotletów i 35 słoików...
Gilbert
# Gilbert 2011-07-19 13:22
Fajny tekst poruszający wyobraźnię, fajne wiślane krajobrazy :-) Kiedyś jeden sumiarz kazał mi wędzić dużą żabę, inny opiekać kradzioną kurę nad ogniem /najpierw duszona, potem pieczona lub odwrotnie hehe / Co do suma tak na serio - to jedna z najtrudniejszych do złowienia ryb drapieżnych. Jest niezwykle płochliwy i ostrożny. Jego szczęśliwe złowienie wymaga tu wielu poświęconych godzin zasiadki lub trolingu. Jeśli ktoś koniecznie musi mieć kotlety - polecam duże karasie i kwoka. Tak się zaopatrują w to mięsko na Zegrzu. Mógłbym powiedzieć że ten wąsacz nie zna się w ogóle na zegarku...mówię tu potężnych egzemplarzach ponad metr długości. Kijanki żerują nocami prawie na okrągło. Natomiast zna się ten jegomość świetnie na fazach księżyca. Tutaj można na niego liczyć zawsze. Pełnia i nów księżyca. A co do recepty - uwierzcie mi że jest grono wędkarzy łowiących regularnie wielkie sumy. Wiedzą o nich wszystko, tym bardziej że dobra echosonda namierza go jak kiedyś sonar U-boota. Szkoda tylko że część z nich zabijała i nadal zabija wszystko co złowi.... :cry:
barwin50
# barwin50 2011-08-10 11:00
Super artykuł , a sum to ciekawa ryba , moje gratki za fajowskie fotki
bysiek
# bysiek 2014-09-08 16:18
artykuł rewelka
dzięki

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się