Spiderwire Smooth
Dzień jak każdy inny weekendowy poranek, zbiórka przed zawodami 6 rano, parę słów od sędziów, odprawa drużyn, losowanie stanowisk. Słychać tylko gwar zawodników opowiadających o swoich połowach, rekordach, dziwnych sytuacjach, a w mojej głowie tylko jedna myśl się kłębi. Jakiego zabójcę uklei trafię obok siebie…

Udaje się nad swoje stanowisko, parę kamyków, miejsce odpowiednie do rozstawienia podestu pod tyczkę, ale już coś widzę dziwnego.  Grupa U18, wyglądam przy wszystkich jakbym urodził się przy wybuchu reaktora w Czarnobylu, ale to nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ oczywiście dokumenty moje zostały sprawdzone. Widzę po prawej stronie TATUSIA młodego zawodnika rozkładającego sprzęt, oczywiście Pan sędzia zwrócił uwagę kochanemu tatusiowi, który tylko chciał przecież pomóc synkowi, bo to troszkę waży i w ogóle.

Od razu rodzi się w mojej głowie pytanie, może zadzwonić do prezesa, czy nie rozstawiłby mi sprzętu, bo widzę że tutaj to można z murzynem przyjść. No ale cóż, zaciskam zęby i dalej biorę się do przygotowania. Kucam nad zanętą, przecieranie itp. Znów widzę tatusia kochanego, który pięknie uczy synka jak się przeciera zanętę, co dodać i w jakich proporcjach. Ehh…. z tego wszystkiego wywróciłem się schodząc na łowisko. Koledzy zawodnicy troszkę się pośmiali, głupie żarciki w moim kierunku lecą jak strzały.
Wracam do roboty z uśmiechem na twarzy i bolącymi pośladkami. Przerwa na papierosa, rozejrzałem się dookoła, lewa, prawa i znowu te ehh…kłębi mi się w głowie. Widzę już kilku murzyno - tatusiów robiących wiadomo co. Pokręciłem trochę głową, ale co zrobić, mogę tylko zjeść kanapkę.

zawodowe ukleje

Wszystko rozłożone, czekamy na pierwszy strzał sędziego informujący o nęceniu. I stało się, widzę tak widzę i słyszę race. Huk kul zanętowych wpadających do wody, głosy ojców - mocniej synu! Dalej! Dobrze! Drugi strzał, godzina na zegarku 11.00, a przypominam, że o 6 rano trzeba było być w pełnej gotowości.
Intensywnie wpatruje się w swój ukochany pławiczek, ale…. W między czasie spojrzę, co u kolegów zawodników, którzy po 15minutach odpuścili sobie tyczkę i lecą z tymi biednymi małymi bezbronnymi uklejeczkami. Tłuką i tłuką, lecą pytania : -Ile już masz? -60! A ty? -63!
Zaświeciła się żaróweczka w mojej głowie o co tym kolegom chodzi z tymi liczbami? Może to jakiś szyfr na co biorą? Albo, na który spławik lepiej puka? No cóż wracam do swojego wędkowania, jedna płotka, druga płotka, leszczyk wielkości dłoni, myślę sobie - jest dobrze. Słyszę delikatnie za pleców po prawej stronie TATUSIA - podnęć! Zatnij! Podnęć! Teraz tam rzuć! Weź krótszego bata z mniejszym spławikiem! 
A na mojej twarzy zaczyna pojawiać się piana… mam chęć odezwać się do ojczulka, że skoro jest taki mundry, to niech usiądzie na miejscu synka, bo to chyba on startuje. Ale nie, jestem twardy jak głaz, nie dam się ponieść swoim emocjom i będę kulturalnym zawodnikiem. Z lewej strony również coś podobnego widzę i słyszę. Nie no bajka jest, tylko szkoda, że mój tata nie łowi ehh… Ja ustawiłem się na grubszą rybkę, a nie tłuc te małe rybeczki, bo co to za sztuka natłuc coś, co na pusty haczyk nawet czasem bierze? Żadna filozofia, ale to tylko mojego ego chyba.

zawodowe ukleje 2

Słyszę już kolejny strzał, koniec „zawodów”. Ważenie, mam niecały kilogram.  Co zrobić, bez rewelacji, ale tatusiowie to natrzepali tych uklei uuuu….! Grubo, kolega zawodnik, który „bez pomocy” złapał cztery i pół kilo, dostał pochwały, tak super! Cieszmy się! Rodzi się nam kolejny mięsiarz!
Opowiadam o tej sytuacji sędziom, otrzymuje odpowiedź…. Zapłać pan 150 zł, a rozpatrzymy pana skargę, bo inaczej nie możemy. Nie no bajka, buchnąłem śmiechem i udałem się do naszego „fishing mobile” w którym opowiedziałem swoją historię kolegom z drużyny, którą wam dzisiaj moi drodzy koledzy przekazuje.


Komentarze   

rooster
# rooster 2011-08-19 21:08
hahaha już dawno tak się nie uśmiałem... szkoda że nie zadzwoniłeś do tego prezesa :D
I czego ci tatusio-murzyni nauczą dzieci?...... mięsiarzyć ;-)
Fajnie opisana historia na 5 :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Gilbert
# Gilbert 2011-08-19 21:22
Fajny tekst..cała prawda o masowych imprezach. Kiedyś mnie to kręciło, a teraz jak pomyśleć o tych masach uklejek, które nie wrócą do wody...Pewnie się komuś narażę, ale ja bym całkowicie wyłączył ukleje z zawodów. Tak szybko sną, że nawet w dużych siatkach nie dają rady dotrwać do wagi. Jest ich coraz mniej. A opis atmosfery między zawodnikami, a roztrzęsionymi rodzicami - nic dodać, nic ująć *****
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
kowson77
# kowson77 2011-08-19 21:43
Też nie rozumiem o co chodzi w łowieniu uklejek na kilogramy. To pewnie przez to, że mój mały, arogancki móżdżek, nie ogarnia tego fascynującego, wędkarskiego zagadnienia. .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
świeżak91
# świeżak91 2011-08-19 23:46
Fajnie, że wam się podoba ale niestety to jest cała prawda. Ja akurat mam to gdzieś czy się komuś narażam czy nie, wali mnie ten cały system który jest po prostu śmieszny... Może da to paru osobom trochę do zrozumienia i to będzie jakiś malutki zalążek o lepsze jutro. Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Longin
# Longin 2011-08-20 10:14
Jak pisałem wcześniej. Potwierdza się,że zawody wędkarskie to jakaś bzdura. Morduje się setki uklejek w imię czego!? Co to ma wspólnego ze sportem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
uklejkowski50
# uklejkowski50 2011-08-20 12:17
Te uklejki zanim się narodzą , to już skazane są na wyniszczenie przez etycznych wędkarzy-zawodników :-x
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
glizdziarz
# glizdziarz 2011-08-20 21:07
I dla tego nie biorę udziału w żadnych oficjalnych zawodach. Nie jara mnie łowienie setek uklejek, które giną niepotrzebnie. Powinno być to zabronione
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
norbiko
# norbiko 2011-08-20 21:22
na rodzinnych zawodach Wodnego Ranczo z góry nastawiony byłem na "grubą rybę" nie interesowały mnie maleństwa wielkości liścia topoli.
Oczywiście zawodów nie wygrałem, he, he powiem więcej nie zająłem absolutnie żadnego miejsca. gdyby trafiła się grubsza sztuka czemu i nie...
Uklejki, dobre znam takiego co bardzo je lubi przerabia je w różnych postaciach, niczym mistrz światowej kuchni...:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
pisaq
# pisaq 2011-09-14 10:38
U nas w kole, na nocnych zawodach towarzyskich ustanowili minimalny wymiar każdej ryby, której nie chroni RAPR na 15cm. Dzięki temu nikt nie punktował drobnicą, ale i tak większość spławikowców łowiła leszczyki na akord. Na pewnych zawodach zjawił się... karpiarz. Postawił marker, podnęcił i skasował wszystkich dużym karpiem, do którego dokoptował ładnego leszcza :)
Kiedyś, w WW czytałem jak Pani Wernicka żaliła się na to, że przez "zły regulamin" Polacy mają problemy z szybkościowym połowem uklei, gdyż nie mają doświadczenia.
Ostatnie ME, które odbyły się na kanale Ulgi w Opolu to też parodia. Wygrał Polak, p. Wiktor Walczak z Trapera. Mistrz łowił ukleje i kilka okoni.
Wojewoda wydał zgodę na ładowanie do siatki ryb niewymiarowych!
Moim zdaniem, takie zawody to najlepiej widoczny przykład przerostu formy nad treścią.
Zawodnicy dysponują oszałamiającą ilością sprzętu - tyczki z różnymi topami, baty o różnych długościach, odległościówki, kombajny, siedziska, rolki, 52wiadra, 94pojemniki, parasole i rolety na przynęty, talki, sztyfty, wazeliny, cuda-wianki. Używają drogich, skomplikowanych zanęt, których przygotowanie zajmuje cały dzień. I to wszystko po to, aby nałapać siatkę uklei! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
uklejkowski50
# uklejkowski50 2011-09-15 12:48
U mnie tez w zawodach nocnych wyłączono ukleję i jazgarza :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
pisaq
# pisaq 2011-09-15 22:31
Właśnie przeczytałem w WW odpowiedź p. Wernickiej na list czytelnika, który narzekał na wynik ME na kanale Ulgi :D Masakra. Lubię czytać jej rubrykę, ale stwierdzenie, że łowienie drobnicy bywa trudniejsze od łowienia dużych ryb po prostu mnie śmieszy. Podobnie jak stwierdzenie, że wyczynowcy w sposób najbardziej rygorystyczny przestrzegają zasady "złów i wypuść". Przypominam, że wrzucenie wiadra zdechłych ryb do wody to nie "złów i wypuść".
Śmiech na sali. Do tego ta zgoda wojewody na przetrzymywanie w siatkach ryb niewymiarowych...
Równi i równiejsi. Wędkarz, zgodnie z RAPR nie ma prawa przetrzymywać w siatce niewymiarków, taki "sportowiec" (:D) już tak...
Nie da się złowić niczego wymiarowego? Przyroda 1-0 Wędkarze, w tył zwrot i "see you" :x
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
krzysztof.
# krzysztof. 2013-06-18 20:07
To prawda ci ojcowie to potrafia wkurzać albo ci trenerzy cały czas coś gadają i spokojnie rybek nie mozna połapać
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Roxola
# Roxola 2013-06-18 23:16
Wasze skupienie zatrzymało się na biednej uklei, która nie jest rybą pożądaną i jedynie poławianą na zawodach wędkarskich. Z opisu Kolegi @świeżak91 nie wynika jakie to były zawody i czy miały rzeczywiście miejsce, czy są historią zmyśloną dla podkręcenia atmosfery na Portalu.
Również spotkałam się dwa lata temu z nieprawidłowościami na MP jednak potrafiłam zgłosić protest.

Zarówno na tyczki z balkonami i innymi duperelami można ...i łowi się ryby duże, a nawet okazy.
Zdjęcia też nie sądzę, żeby były z zawodów opisywanych... chyba, że ja źle widzę i na drugim zdjęciu jest monstrualnych rozmiarów ukleja w podbieraku.
I gdyby nie to, że łowi ją zawodnik, to już by była w garze... bądźmy realistami.
Ja widzę, niemal codziennie, co dzieje się nad wodą i nie boję się o tym pisać... a zawodnicy nie są mięsiarzami, bo zwykle tylko łowią ryby bez ich zabierania w ogromnych ilościach... co wielokrotnie widzę u innych wędkarzy.
Łowienie na tyczkę jest tak samo wędkarstwem i tak samo łowi się okazy, jak w każdej innej metodzie, a twierdzenie, że jedynie ukleje... jest powielaniem mitu tak samo jak to, że zawodnicy wrzucają tony zanęty do wody. Żaden zawodnik nie stosuje samej spożywki ale miesza z gliną i żwirem, których stosunek do ilości zanęty przekracza często nawet dwukrotnie jej ilość.
Czy w spinningu wieszają się na hak tylko ryby duże ?
Podobnie jest też w wędkarstwie spławikowym, a czy jest to tyczka, czy bat, czy bolonka... to nadal jest to spławik.
Piszecie, że trenerzy gadają i nie można spokojnie połowić (na zawodach na których ja byłam panuje cisza i skupienie) ...natomiast jest inna rzecz, która mnie wkurza... to są obserwatorzy, na spacerku, którzy stoją z tyłu za mną i prowadzą dyskusje, albo za każdą wyciągniętą rybą biją brawo... to jest wkurzające.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
JKarp
# JKarp 2013-06-18 23:44
Brawo Ola :-)
:P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
jurek-strażnik
# jurek-strażnik 2013-06-20 15:45
Na tych uklejach uczy się prawie każdy młody wędkarz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież