Berkley 1
Jest takie miejsce w Polsce gdzie od 15-tu lat musimy być. Każdego roku przez tydzień od początku czerwca. Wyprawa we trzech. Tylko spiningujemy, każdy na swojej łodzi. Napęd tylko wiosła, jest strefa ciszy. Oczywiście moglibyśmy wspomagać się silnikami elektrycznymi ale tu zaczyna się cały szkopuł. Jeżdzimy tam zrelaksować się, połapać ryb, być z przyrodą najbliżej jak to możliwe i naładować akumulator zdrowia. Może dlatego jezioro pięknie nas nagradza szczupakami i okoniami a przyroda niezapomnianymi widokami i zdarzeniami. W ostatnim roku płynąc łodziami we trzech obok siebie /na wybrane łowisko o godzinie 5 rano/, szarówka. Kolega krzyknął uwaga z lewej i i zobaczyliśmy 6 dzików płynących na nas.
Zwolniliśmy aby się nie wystraszyły i mogły przepłynąć przed łódkami. Ominęły nas majestatycznie i coś złego nam nachrumkały. W końcu to one tu mieszkają a my tylko gościnnie zakłucamy im spokój.


Zdjęcia-0153

Wtedy jeden z nas powiedział, zobaczycie będzie dobry dzień połowów. I trafił. Tego dnia każdy z nas miał po kilka ponad wymiarowych szczupaków WYPUSZCZONYCH. Nie licząc po kilkanaście okoni WYPUSZCZONYCH.
Oczywiście zabieramy na kolację 9 sztuk okoni powyżej 35 cm. Wysmarzone na złoty kolor smakują wyśmienicie. A do tego piwo i mogą płynąć opowiadania o największych zerwanych rybach. Każdego dnia siedzimy na jeziorze do 13-tej.
Spływamy robimy obiad, chwila dla siebie i na wodę. Powrót o 19-tej jakieś skrobanie i kolacja. Siedem dni spędzanych z przyjaciółmi upływa zbyt szybko ale wiemy że za rok będziemy znowu bez żon,dzieci i wnuków. Ale za to z pięknym jeziorem i przygodą wędkarską. Już mamy wszystko ustalone na wyjazd na początku czerwca.

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się