Abu 1

Tragicznie zakończyła się ostatnia akcja Społecznej Straży Rybackiej. Jeden ze strażników zginął, wyławiając z jeziora kłusownicze sieci.

Wzmożona aktywność kłusowników stanowiła spory problem dla strażników wielkopolskich lasów, zwłaszcza w okresie przedświątecznym. W tym czasie kontrole Społecznej Straży Rybackiej oraz Państwowej Straży Łowieckiej odbywały się częściej niż zwykle. Strażnicy starali się kontrolować i likwidować nielegalne pułapki i łowiska na bieżąco.

 

nielegalne sieci

Zginął zdejmując sieci

Jedna zich ostatnich akcji naJeziorze Strykowskim wgminie Stęszew zakończyła się tragicznie. Tydzień przedWigilią trzech strażników wyławiało nielegalnie zastawione sieci rybackie. Łódź, naktórej byli, przewróciła się. Wwyniku tego zdarzenia jeden ze strażników zginął, dwóch trafiło doszpitala.

- Wraz z czterema innymi osobami próbowaliśmy ich ratować. Akcja była pod wieczór, było już ciemno. Zaczęli się topić, więc wyciągnęliśmy ich z wody. Jeden z chłopaków uderzył głową w łódź. Nie przeżył - mówi Piotr Maik, mieszkaniec gminy Stęszew, biorący udział w akcji ratowniczej. Sprawą śmierci 30-letniego strażnika zajmuje się prokuratura. Z relacji Piotra Maika wynika, że nie wszyscy, którzy ściągali kłusowniczą sieć z jeziora, byli trzeźwi.

- To była pierwsza w 2015 roku akcja, która miała tak tragiczny finał. Niestety, wciąż nie wiadomo, co się wydarzyło tej felernej nocy. Wiadomo, że strażnicy ściągali z jeziora nielegalną sieć zarzuconą przez kłusowników - mówi Przemysław Woźniak, przedstawiciel Społecznej Straży Rybackiej. Jak przyznaje, działalność kłusownicza przybiera na sile zwłaszcza w okresie przedświątecznym. - Ludzie robią to dla pieniędzy. Działają na dużą skalę, wyławiając setki ryb - mówi Woźniak.

Kłusownictwo to problem

Tylko w 2014 roku Społeczna Straż Rybacka wraz z policją przeprowadziła 2 tysiące kontroli, ukarała mandatem za nielegalne łowiska 800 wędkarzy, złożyła 67 zawiadomień o wykroczeniu, a 75 spraw trafiło do koleżeńskiego sądu Polskiego Związku Wędkarskiego. W ciągu roku zdjęli z jezior 169 sieci.

Wyłowiliśmy ich z wody. Jeden ze strażników uderzył głową w łódź. Nie przeżył

- Mamy 400 strażników na 16 powiatów, którymi się opiekujemy. To głównie osoby związane z wędkarstwem, które działają z własnej woli. Za swoją działalność nie otrzymują wynagrodzenia. Dla porównania w Polskim Związku Wędkarskim działa 15 strażników na całą Wielkopolskę. A problem nielegalnych połowów jest bardzo poważny - mówi Przemysław Woźniak.

Potwierdza to Robert Wojciechowski, komendant wojewódzki Państwowej Straży Łowieckiej w Poznaniu. - W okresie przedświątecznym wielu kłusowników poluje na własny użytek, ale też dla zarobku. Ściganie ich nie jest łatwe, bo w lesie nie tylko zwierzyna łatwo może się ukryć. Można określić kilka grup, tych którzy nielegalnie polują w wielkopolskich lasach - mówi Wojciechowski i wymienia. - To ci, którzy mieszkając obok lasów, kłusują na własne potrzeby. To też ci, którzy zabijają za pomocą broni palnej, w większości, niestety, myśliwi, którzy chcą więcej niż otrzymują od koła łowieckiego. Ostatnią grupą są ci, którzy zabijają dla zysku - tłumaczy komendant.

Jak mówi, każde zwierzę zabite nielegalnie to strata dla skarbu państwa. Strażnicy nie są jednak w stanie wytropić wszystkich przypadków kłusownictwa. - Kłusownictwo to przestępstwo, które zależnie od rodzaju może być karane grzywną lub pozbawieniem wolności, nawet do lat pięciu - mówi Wojciechowski.

Statystyki

Tylko w 2014 roku, według statystyk Państwowej Straży Łowieckiej w Poznaniu, w przypadku 70 przestępstw prowadzone było postępowanie.

Te dane, niestety, z roku na rok nie maleją. - Liczba podobnych spraw jest rokrocznie taka sama. A przecież wiele jest przypadków kłusownictwa, których nie jesteśmy w stanie wykryć. Na całe województwo mamy tylko 15 posterunków - tłumaczy Robert Wojciechowski.

Według Lasów Państwowych w 2015 poniosły one straty wartości 7,4 miliona złotych. Na straty w wyniku kłusownictwa przypada 1,5 miliona zł. Spowodowało je 548 osób.

http://www.strefaagro.gloswielkopolski.pl

Komentarze   

Adam
# Adam 2016-01-05 16:07
A wystarczyło mieć kapoki. Dlaczego tak wiele osób wsiadając na jakikolwiek pokład jednostki pływającej o tym nie myśli ?
baribal
# baribal 2016-01-05 19:47
szkoda człowieka. Wiem, ze niewygodnie ale kapok by go utrzymał.
jurek-strażnik
# jurek-strażnik 2016-01-08 13:40
No właśnie , kapoki i to o takiej porze , są wręcz koniecznością , na pewno ktoś za to odpowie i jakieś % ? :oops: , a człowieka szkoda .

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się