Berkley 2
węgorzWęgorzom grozi wyginięcie - alarmują ekolodzy z WWF. Możemy go uratować, nie kupując ryby w sklepie, a tym bardziej od kłusowników. Jeszcze 30 lat temu w Zalewie Wiślanym i Szczecińskim węgorzy było tak dużo, że rybacy nie nadążali z połowami. Zyski były ogromne. Dziś sytuacja jest odwrotna. Populacja węgorza jest najmniej liczna w historii, a w ciągu 10 lat gatunek ten może wyginąć całkowicie.

Rybie grozi zagłada przede wszystkim z powodu zbyt dużych połowów, głównie przez kłusowników. Według szacunków resortu rolnictwa co roku nielegalnie wyławia się z polskich wód ponad 100 ton tej ryby! Interes jest wyjątkowo opłacalny, bo można na niej świetnie zarobić - w sklepie kilogram wędzonego węgorza kosztuje ok. 70 zł. Mimo ceny klientów nie brakuje, bo sklepy internetowe kuszą tym specjałem, pisząc: "mięso wyborne w smaku, bogate w proteiny, rewelacyjne źródło energii".

WWF ostrzega, że kupowanie węgorza to błąd. - Nikt nie ma pomysłu gwarantującego przetrwanie węgorza. Jedyny sposób to nakłonienie nas, konsumentów żebyśmy węgorza przestali kupować. Brak popytu to jeden z warunków ocalenia węgorza - zachęca Piotr Prędki z WWF Polska.

Na taki krok zdecydowali się już Duńczycy. Dwa lata temu węgorza wycofała ze sprzedaży sieć tamtejszych supermarketów Danske Supermarked. Duńczycy stwierdzili, że chociaż na sprzedaży ryby świetnie zarabiają, to nie chcą przyczyniać się do wyginięcia gatunku.

Natomiast Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, wprowadziła obowiązujący do końca 2011 r. całkowity zakaz importu i eksportu węgorza europejskiego.

Ekolodzy podkreślają, że jeśli stracimy węgorza, to gatunku tego nie uda się odzyskać sztucznie w hodowli. Powód? Węgorz rozmnaża się tylko w naturalnym środowisku. Tarło odbywa się w Morzu Sargassowym, leżącym w zachodniej części północnego Atlantyku. Larwy węgorza wraz z prądem morskim Golfsztromem dryfują przez kolejne 2-3 lata do Europy, gdzie przez ok. 10 lat żyją w wodach słodkich. Dorosłe osobniki podejmują wówczas drogę powrotną do Morza Sargassowego.

Źródło: Dziennik Metro

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się