Revo rocket
Z okazji 60-tej rocznicy Okręgu Mazowieckiego PZW postanowiliśmy zbadać jak działalność związku oceniają najbardziej zainteresowani czyli wędkarze. Ruszyliśmy nad wodę poszukać członków okręgu, wędkujących na wiślanych główkach i innych okolicznych łowiskach. Oto co usłyszeliśmy. 

 

Komentarze   

Areh
# Areh 2010-10-23 09:48
Zamiast OM można by wstawić nazwę praktycznie jakiegokolwiek okręgu z Polski, bo w całym kraju jest podobnie (oczywiście z wyjątkami). W pomorskim niestety jest prawie to samo. Przez cały sezon nie spotkałem się z ani jedną kontrolą, a kłusole harcują sobie w najlepsze, zwłaszcza na Raduni.
laserro
# laserro 2010-10-23 13:36
Czy na pewno jesteśmy aż tak bezradni wobec tego co się dzieje nad wodą i w pzw?
maniek-pc
# maniek-pc 2010-10-23 16:03
Działacze mają wszystko w d... Liczy się kasa i zawody.
czermin
# czermin 2010-10-24 00:24
Mam pytanie- Pan w jeansowej kurtce wypowiadający się na tle zanęt to Pan Tandecki?
Zbig28
# Zbig28 2010-10-24 18:39
Ciekawe wypowiedzi świadczące o powodach "do dumy" okręgowych działaczy. Szkoda jednak, że nagrane osoby nie zostały podpisane. Pozdrawiam.
Atique
# Atique 2010-10-24 23:39
Co PZW robi (a raczej czego nie robi) to każdy widzi, nie ma co po raz setny o tym gadać. Mogę tylko powiedzieć że czepianie się PZW za śmieci nad wodą to bezsens - buraki, wsiury i debile są wszędzie, nie tylko wśród wędkarzy, i oni i tak będą śmiecić. Czysto jest nie tam gdzie jest dużo sprzątających, tylko gdzie nie ma śmiecących. A i żeby nie było tak ponuro to przyznam że coraz częściej mnie sprawdzają nad wodą, co mnie bardzo cieszy.
kwasik
# kwasik 2010-10-25 15:05
Te wypowiedzi to często prawda, rzadko szczera prawda, ale czasem g...o prawda.
Na każdym kroku, jak wiechcie z butów, wyłazi to polskie zgrzebne wędkarstwo.
Polskie, a w tym wypadku mazowieckie wody nie mają gospodarza.
Nie jest możliwe "społeczne", tu rozumiane "bez odpowiedzialności za decyzje" zarządzanie dziesiątkami milionów złotych.
Wina, że takie jest jest pół na pół: połowa to wędkarze; nieuczestniczenie w zebraniach i pracach społecznych, nieznajomość regulaminu, śmieci, kłusownictwo itepe itede, druga połowa to zarząd okręgu; skostnienie z braku kadencyjności funkcji (i nie tylko), niereagowanie na uchwały i sygnały (już chyba tylko w okręgu mazowieckim są rybacy dzierżawcy), niemożność pogodzenia sprzecznych interesów członków, niejasna polityka w tym finansowa itepe itede.
I jeszcze jeden czynnik pozawędkarski: mienie PZW w tym ryby to mienie niczyje; organom państwa w tym organom ścigania odpowiada taka sytuacja, gdy nie ma woli politycznej uporządkowania tej sfery, lepiej jak kłusownicy kradną ryby (niska szkodliwość czynu !) niż by okradali obywateli.
Chudy
# Chudy 2010-10-25 18:32
Od lat trwa publiczna dyskusja wedkarzy na temat PZW, ale zazwyczaj narzekamy jednoczesnie na niemal wszystko. Jak widać skutku to nie przynosi, bo reliktowy związek jako system trwa w ksztalcie niewiele zmienionym. I tak lata mijają, a na elewacji twierdzy Twarda mozna dostrzec jedynie zadrapania, a nie glebokie rysy. Zaś lokalni funkcjonariusze co 4 lata mogą z usmieszkiem na poczatku kolejnej kadencji poslusznie meldować: "Kolego Prezesie, melduję wykonanie zadania !". Uważam więc, że debatę o PZW należy uporządkować czyli na poszczególne tematy dyskutować odrębnie i w ten sposób tworzyc (na niezależnym forum) katalogi spraw wymagających zmiany i szukać powaznych partnerów, ktorzy pomoga je wprowadzać w związkowe życie.
Artur Furdyna
# Artur Furdyna 2010-10-29 09:16
Najsmutniejsze jest to, że PZW, organizacja z mandatem większym od wszystkich partii politycznych razem wziętych w tym kraju, nie robi nic na rzecz swoich członków. 750 000 wędkarzy to także 750 000 wyborców, podatników i obywateli. Jednak za ten stan rzeczy odpowiedzialni jesteśmy także my, członkowie, bowiem bezwolnie godzimy się, by wodzono nas za nos. Rozumiem rozgoryczenie kolegów wypowiadających się w materiale, ale mam pytanie ile razy wzięli udział w zebraniach i dali mandat swemu reprezentantowi? Samo narzekanie nic nie da. Trzeba ruszyć tyłki i większą grupą wybrać człowieka, który będzie reprezentował interesy swoich wyborców. Przy odpowiedniej aktywności można wiele zmienić.
pisaq
# pisaq 2010-11-09 10:43
Wszystkiemu winny POLSKI KONFORMIZM! Od wielu lat Polak ulegał. Rządy, związki, pracodawcy narzucali swoje warunki, a biedny ciemny Polak ulegał...
Teraz mamy tak jak mamy, doskonała większość z nas boi się odezwać na forum publicznym i powiedzieć co mu się nie podoba. Mało kto ma na tyle odwagi aby pójść na zebranie koła i powiedzieć, że nie podoba mu się zarybianie karpiem i zero kontroli. Mało kto powie pracodawcy, że nie podoba mu się praca w weekendy płatna tyle co zwykła dniówka czy fikcyjna umowa na minimum krajowe. Bo Polak boi się, że straci pracę, że wywalą go z PZW, że cośtam... Nauczył się doceniać to co jest, pomimo tego, że jest to absolutnie poniżej wszelkich standardów.
Nie potrafimy walczyć o SWOJE!
Skoro płacę składkę na ochronę i zagospodarowanie wód, to przynajmniej wody powinny być... ochraniane i zagospodarowane - rybne! Zanieczyszczenia wód, regulacja rzek, kłusownictwo - przed tym wody powinny być chronione. PZW! Nam zostawcie kwestie wędkarzy-brudasów, ale resztę róbcie jak należy, bo macie na to pieniądze! Skoro brakuje kasy na utrzymanie wód to podziękujcie kadrze narodowej (kadrom...), nie musimy startować w zawodach wędkarskich rangi międzynarodowej, to cel drugo- albo i trzeciorzędny.
Kontrole, mądre zarybienia, ściganie tych, którzy zanieczyszczają i niszczą wodę, kontrole, zarybienia i kontrole. Później występy kadry, organizacja imprez i medale.
saw
# saw 2010-11-25 09:02
Artur ma rację, tytle tylko że wędkarze pozornie zjednoczeni, a w rzeczywistości zorganizowani w małych grupkach wypadowych 2-3 osobowych nie zmienią niczego. Na spotkaniach w kołach można mówić dużo, próbować organizować się w grupy zdolne do działań ale tak czy inaczej niczego więcej się nie zrobisz, zakres i przeznaczenie rzeczywiście wydatkowanych pieniędzy nie ma nic wspólnego z dokumentami którymi skutecznie nas wędkarzy karmią. Struktura tak dobrze pomyślana, że "od dołu" z poziomu wędkarza nie można niczego zrobić. Podczas prób uzyskania jakichkolwiek wiarygodnych informacji zwrotnie otrzymujesz jedną: "Panie, nie chcesz Pan to nie płać i nie zawracaj głowy"
kwasik
# kwasik 2010-11-25 09:14
Pozostaje uaktywnić wędkarsko którąś z licznych zielonych partii?
Adam
# Adam 2011-01-28 02:39
Narzekajcie ... na Mazurach nie byliście :D Moim okręgiem rządzi gospodarka, która na bieżąco odławia ryby. Z tego co widziałem to Ci wędkarze mieli chociaż po wymiarowym leszczyku. U nas można o tym zapomnieć. Chyba że masz łódkę i echosondę, to może złapie się kilka sztuk.
Co do wymiarowych ryb czy czystości nad wodą, to co tu dużo gadać. Najpierw niech każdy zacznie od siebie. Bo do kamery to każdy jest wędkarz, a i tak później zrobi swoje. :-?
kwasik
# kwasik 2011-01-28 08:25
"Na Mazurach" bywam, właśnie jak chcę złowić płotkę lub leszczyka.
:)

Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się