Spider Wire 1


"Nocne leszcze na feeder
"
Leszcz to ryba słodkowodna z gatunku karpiowatych, można go złowić praktycznie wszędzie...
                                                                         kategoria Czytelnia


"Grube majowe żarcie"
Nadchodzi magiczny czas jakim jest otwarcie sezonu szczupakowego...
                                                                         kategoria Czytelnia

"Jesienna nostalgia"
Wrzesień minął w ekspresowym tempie... Nawet nie wiem kiedy.
                                                                              kategoria Czytelnia

"Sandacz 1 na 10"
Czas długich nocy czerwcowych nieubłaganie szybko mija.
                                                                      kategoria Czytelnia

"Ultra lekkie łowienie, ultra mocne emocje"
Nie potrafię Wam wyrazić jak mocno i intensywnie wciągnęło mnie ultra lekkie łowienie.
                                                                      kategoria Czytelnia

"moja Wisła"
Posłuchajcie sentymentalnej opowieści Kamila "Łysego Węża" Walickiego o Wiśle, o "Jego miejscu na ziemi"....
                        kategoria Telewizja WTV

Pogromcy kitów cz6 - Testy kołowrotków
W tym odcinku testowaliśmy parametr, którego wcześniej nikt nie sprawdzał...
                              kategoria Telewizja WTV

JC Muskrat Zonker
Łowienie ryb na muchę to jego największa życiowa pasja, od dziecka ściśle związany z wędkarstwem
                                 kategoria Telewizja WTV

Najnowsze w galerii

  • Bieszczennik 2017r
  • Autor: Piotr76
  • na zimowego szczupaka
  • Autor: Czapek
O wędkarskim diabełku, psich bąkach i wyrośniętym kleniu...Rozochocony sporym boleniem z zeszłego tygodnia, postanowiłem zapolować na jeszcze większą rapę. Pokazała mi się trzy dni temu, jednak kompletnie zignorowała moje przynęty. Coś jej nie odpowiadało. Nie mogłem jej wypłoszyć, bo starym indiańskim sposobem skradałem się na kolanach, chowałem się za każdą kępką rzadkich trzcinek. Dobrze że to totalne odludzie i nikt mnie nie widział…

A pierdzielę – nie wstaję. O piątej rano przewróciłem się na drugi bok. Obudził mnie smród. Obok leżał mój pies i z zadowoleniem merdał ogonem. Ależ jest z siebie dumny – nażarła się bestia wczoraj jakiegoś cholerstwa i sadzi tak kąśliwe bąki, że nie da się spać. Tzn. ja nie mogę spać, bo jemu najwyraźniej to nie przeszkadza. Aż w oczy szczypie… O rany, już po dziewiątej. Szybko się ubrałem, zamoczyłem pod prysznicem ważne i mniej ważne członki i kończyny i wyprowadziłem gada na spacer. Wiatr znośny, trochę słońca, trochę chmur – ot taka wędkarska pogoda. Jak na końcówkę maja może być. Gdy po spacerze wytoczyłem się z wędką przed blok, słońca było już mniej – dużo mniej. Niektóre chmury przybrały kolor ołowiu zmieszanego z ciemnym granatem.

Będzie padać – pomyślałem. Czy opłaca się jechać kilkadziesiąt kilometrów nad Bug? A co jeżeli rozpada się na dobre? Zeszło ze mnie ciśnienie… Wracam do domu. Siedzący w łysej głowie diabełek zaczął cicho chichotać – „ mięczak, mięczak „ - nie mięczak, tylko nie będę jechał taki kawał drogi żeby zmoknąć - mięczak jesteś i tyle – wypalił diabełek. Pomyślałem że nie będę z gnojem gadał. Ale żeby mi później nie wypominał, postanowiłem skoczyć nad Wisłę. Raz że bliżej, a dwa że nawet jak zacznie padać to mogę się pod most schować.

I znów się skradam. Trzy lata temu złowiłem tu bolenia o wadze 3,35 kg. Na razie mój rekord. Jak zwykle na agrafkę założyłem woblerka. Ten jest typowo boleniowy – ciężki, jasny z ciemnym grzbietem i nie kolebie się na boki jak zwykły wobek, tylko pięknie lusterkuje. Bez brań. Potem ołowianka – jej praca nie jest idealna, ale lata na jakieś 50 - 60 metrów. Też nic. Postanowiłem obłowić pobliską ostrogę. Zapływ, napływ, warkocz… Zero brań. Nawet nie chlapią. Kurcze, coś moja Wisełka w tym roku mnie nie rozpieszcza. Tyle godzin i nie mam się czym pochwalić. Skoro bolenie nie są chętne do współpracy, to wracam do domu… Ale zaraz zaraz, jak przez mgłę słyszę w głowie – „ mięczak, mięczak „. O masz – ten znowu swoje. A żeby cię cholera… Dobra, zostanę jeszcze parę minut. Do żyłki dowiązuję cieniutki wolframowy przypon. Na tyle cienki, że nie przeszkadza rybom. Łowiłem już i okonie, i klenie i jazie i bolenie. Nie lubię męczyć szczupaków i karmić ich moimi przynętami. „ Na drogę „ nie dostają ode mnie blaszek. Zawsze je im zabieram ;-)

Pięciocentymetrowa drewniana rybka żwawo machnęła ogonkiem i dała nura na napływie ostrogi. Trochę szybki nurt, ale przy kamieniach może stać zębaty. Prowadziłem przynętę z prądem i czułem jak co kilkadziesiąt centymetrów odbija się od kamieni leżących na dnie. Dość dokładnie obłowiłem całą główkę, ale ryby nie brały. Pomyślałem, że czas się zbierać. I znów ten szyderczy chichot w głowie. Dobra, dobra. Obłowię jeszcze jedną główkę – ale to już ostatnia tego dnia !!! Za bardzo nie ma co obławiać – ostroga jest krótka, usypana z kamieni. Poniżej główki są piękne prądy wsteczne, ale jest płytko. Wiem że można trafić tu bolenia lub sandacza, ale są to ryby wpływające w to miejsce tylko na chwilę – kłapnąć paszczą w uklejkę i uciec w nurt. Musiałbym chyba usiąść w miejscu i machać przez kilka godzin. A takiego spiningowania nie lubię, nierozerwalnie kojarzy mi się z zawodami. Siedzisz na jednym kamieniu przez całą turę i nigdzie nie możesz się ruszyć, bo wszystkie dobre miejsca są już zajęte.

Napływ jest głębszy, ale na dużych kamieniach wysoka woda zostawia pnie drzew. Jak jakakolwiek przynęta zbliży się do dna – już jej nie wyciągnę. Na chwilę słońce łokciami rozepchnęło chmurzyła i zaświeciło. Dzięki temu zobaczyłem, że na kamieniach wzdłuż nurtu leży duży pień drzewa. Nie widziałem tylko, gdzie ten pniak się zaczyna. Rzuciłem od niechcenia, równolegle do zatopionego drzewa. Gdy wobler dopłynął do przeszkody … ŁUP !!! Nowo kupiony kijek pięknie pracuje, ryba stara się wpłynąć do swojej kryjówki – pod drzewo. Nie pozwalam jej na to, więc zawraca i walczy w nurcie. Kręci piękne młynki, błysnęła srebrnym bokiem. A więc to boleń !!! Przy kolejnym nawrocie zobaczyłem czerwoną płetwę. Ki diabeł?

altPodholowuję rybę do brzegu i boleń okazuje się pięknym kleniem. Szybki chwyt za kark i jest mój. Położyłem rybę na trawie i trzęsącymi rękoma wyczepiłem kotwiczkę. Przyłożyłem miarkę – około 51 cm. Nie, niemożliwe. Druga medalowa ryba w ciągu ośmiu dni? No takiej sztuczki to jeszcze nie odwaliłem. Ryba na agrafce pływa w wodzie, a ja gnam do samochodu w którym na stałe jeździ zawodnicza miarka. Skala jest do 50 cm i okazuje się za krótka. O 1,1 cm. Dołożyłem drugą, dłuższą miarkę wyjętą z plecaka – zgadza się, 51,1cm. A więc medalowy klenik. Krótka sesja fotograficzna ( jak niektórzy z Was wiedzą, tydzień temu ogarnąłem samowyzwalacz … ) podczas której niechcący posadziłem tyłek w wodzie i rybka wraca do Wisły. Stojący obok grunciarz jęczy coś że szkoda i że były by dobre kotlety. Jakby powiedział nasz prezydent – spieprzaj dziadu. Kup sobie filet z morszczuka i kręć kotlety jak lubisz.

Zwijając wędkę pomyślałem o wędkarskim diabełku mieszkającym w mojej głowie. Ale tym razem siedział cicho, nie gderał, nie wyzywał mnie od mięczaków. Często mnie wkurza, ale jestem mu wdzięczny – nauczył mnie wytrwałości. W sumie chyba nawet się lubimy… Czy Wy też macie takiego swojego diabełka, który podpuszcza Was do różnych rzeczy? Mój na szczęście jakiś czas temu ograniczył się tylko do tematu wędkarstwa i tylko to mu w głowie. Tak jak i mi……

Kończąc chciałbym poznać Wasze zdanie na temat przetrzymywania ryb na agrafce. Niestety zabrania tego RAPR, ale czy nie jest to kolejny bzdurny przepis? Moim zdaniem ryba umiejętnie zapięta ( agrafka pomiędzy pokrywą skrzelową, a skrzelami ) żyje znacznie dłużej, niż ryba w siatce. Nie traci śluzu, nie łamie sobie płetw. Przerabiałem już i siatki i agrafki – agrafki wyrządzają rybom mniejszą krzywdę. Takie jest moje zdanie. A jak Wy uważacie?


Nie masz uprawnień do komentowania. Zaloguj się

Shoutbox

Włącz/wyłącz Dźwięk Emotikony Historia Małe info Kide Chat
Zalewa96: Siemanko, czemu strona umarła?
Wędkarz z Roztocza: Pochwalony ?
Wędkarz z Roztocza: Dupa
Wędkarz z Roztocza: Cholera niezły róch na tym forum.
DinoSoup: halo halo !
DinoSoup: wunszuje
DinoSoup: o witam kolege od szczupaków
szczupakfighter: jest tu kto
DinoSoup: szczupaki !
DinoSoup: halo halo !
DinoSoup: witam witam !
DinoSoup: witam witam kolegow wendkarzy !
Snajki: siemka
Zalewa96: siema wędkarze
1936: kaledaz bran
12345678: s
wojtekmazur13: Czemu wskoczyl znak zapytania?,
wojtekmazur13: Siemka, Pozdrawiam ?
spinn76: Witam......
Junioritos: «link» zapraszam wszystkich Sumowych wariatów ;)
Jarecki: «link»
Pomagamy Chomikowi!!!!!
krzysztof58: czy i ten portal ma umrzec smierciá naturalná jak inne portale ?
krzysztof58: Witam Kolegów
19jurek56: Hej, lata lecą, dawno nie zaglądałem, i nie ja jeden!!!
Czesio: Siema jestem tu nowy jest tutaj ktos to lowi ryby w rotterdamie na mashaven?
Wędkarz z Roztocza: A kuku
Jarecki: :/
marek j: ciągle czekam na innych, z tylu tysięcy użytkowników. Twoje kropasy śliczne !
spinn76: bym coś tam wstawił w wątku co połowiłem ostatnio...ale nie wiem czy to ma sens jakikolwiek.
spinn76: no tak trohę ...ale licho mi to idzie marku
marek j: Cześć spin76, widzę że próbujesz wskrzesić towarzystwo.
spinn76: Witaj marek j.....brak słów...
spinn76: Cześć ....w dalszym ciągu nie wierze że tu tak cicho. A moje podboje wędkarskie właś tu zaczynałem. Ale kiedy to było.....wszystko widzę umiera.....a szkoda.
spinn76: marek j.....no nic tu po mnie. Kiedys jeszcze jak Ania M działała tu to potrafiła zrobić i zmobilizować aby coś się działo na portalu.A teraz....brak słów.Więc szukaj mnie na fb.
marek j: ?
spinn76: Marek j....masz racje.......Więc spadam na fb. Pozdrawiam.

Powered by Kide Shoutbox


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wysyłać wiadomości, zerejestruj or zaloguj

Ostatnie komentarze

Ostatnio na forum

  • Brak postów do publikacji.

Mapy batymetryczne

mapa 001

PSR - kontakty

psr

Okresy ochronne ryb

troc wedrowna

Atlas ryb

brzana